Relikt... moze amulet.... maly kamyczek... z zamkniętym malutkim kawałatkiem duszyczki Opiekuna.... noszę go przy sobie od kiedy został mi podarowany, nie wiem ile stuleci temu to bylo.... od tego czasu chroni mnie przed niebezpieczeństwami, przed chorobami (potwierdzone 35% skuteczności) i przed całkowitą samotnością kiedy Opiekun jest zajęty zalatwianiem spraw w drugim wymiarze.... to jedyny przedmiot w calym Uniwersum, w ktorego magiczne wlasciwosci wierzę. Boję się że jesli cokolwiek sie z nim stanie a ja strace jego magiczna ochrone.... nie, nawet nie chce o tym myśleć... muszę go chronic. Za wszelką cenę... jest zbyt cenny... prawdziwa magia w tak malej przestrzeni... dziękuję. Gdziekolwiek jesteś i cokolwiek robisz. Dziękuję za podarowanie mi cząstki siebie.