niedziela, 22 lipca 2018

So long, fuckers

Zbierałem się do tego od bardzo dawna, ale dzisiaj dotarło do mnie, że jeśli nie zrobię tego teraz, to już nigdy.
Oto "podsumowanie" tego bloga i jednocześnie ostatni post jaki się tutaj pojawi.
W moim życiu w ciągu ostatnich paru lat zaszły gigantyczne zmiany. Nie, nie wyprowadziłem się, nie kupiłem auta, ba, nawet prawa jazdy nie dałem rady skończyć.... Zmiany na poziomie psychologicznym, może nawet emocjonalnym..... Nawet nie wiem jak o tym mówić. Znowu pozwalam swoim resztkom duszy po prostu naciskać klawisze które uznaja za słuszne. Stałem się dorosły, chyba za szybko jak na obecne standardy. W momencie kiedy dotarło do mnie, że to ludzie mnie ograniczają i duszą, zacząłem eliminować toksyczne elementy ze swojego środowiska. I wiecie co się okazało? Że jednak powinienem zostać pustelnikiem.... Nie w dosłownym znaczeniu bo umarłbym z głodu po paru tygodniach.  Wiecie o czym mówię. oho, wena się skończyła, bo już myśli nie pojawiają się tak same z siebie w głowie. Najgorsze co może być. Tym bardziej jak planujesz napisać posta na 2 strony A4, a okazuje się, że masz w głowie 3 zdania które ci się obijają i echo zostawia posmak przez pół roku. Pamiętajcie, życie, los, czy jakbyście tego nie nazwali, nigdy nie jest sprawiedliwe, ale nie lubi próżni. Więc przygotujcie się na to, ze zaraz po pokonaniu swoich największych wrogów, albo problemów, w krótkim czasie pojawią się nowi. Od was zależy, czy skategoryzujecie te nowe rzeczy pod "niebezpieczne/zagrożenie" i uznacie, że musicie z nimi walczyć, czy moze sie okazać, że to były problemy przez was wyolbrzymione i wystarczy zrobić sidestep, a potem iść dalej. Ja jestem w tym rozdrożu i drobię w miejscu, bo nawet jak sobie powiem, że coś mnie nie dotyczy, to zaraz dostaje rykoszetowy dmg i muszę działać. Nie ma z tego dobrego wyjścia. Ale nauczę się balansu. Prędzej czy później. Wyjade na urlop w przyszłym miesiącu. Jeśli to nic nie da, nie pozwoli mi się oczyścić bez robienia nikomu krzywdy albo przykrości, to zostanie mi badanie i terapia. Well fuck, wiedziałem że to kiedyś nastąpi ale miałem nadzieje raczej na okolice 40ki, a nie swoją kurwa jego mać "siłę wieku". Jebać, albo pomoże, albo będę sobie chodził wesoły i uśmiechnięty z pomocą kolegów tabletków. Byle w pracy było ułożone. Bez pracy znowu będę nikim. Ciężarem i nieudacznikiem, z którego wszyscy będą próbowali "zrobić człowieka". Teraz przynajmniej mogę jakoś przetrwać a otoczenie ma jeden powód mniej do dopierdalania się. Co z tego, skoro znaleźli sobie milion innych nawet w momencie kiedy poświęciłem praktycznie wszystko co miałem w życiu żeby dali mi spokój.... Ale to już się odbija od punktu pierwszego. Większości tych osób się pozbyłem.

Kurwa jestem zmęczony. Niech te leki zaczną w końcu działać, chcę zasnąć, nie myśląc. Nie przejmując się, nie martwiąc.....
A, kiedyś mówiłem, że wykuję Angel skrzydła. Sama sobie wyhodowała, teraz szybuje ponad chmuarmi, w końcu szczęśliwa. Przylatuje do mnie czasami. Raz z dobrą nowiną, nowymi siłami, raz z resztkami złej podniebnej pogody. I dobrze, jakby było cukierkowo to dawno bym uwierzył, że tak może być zawsze..... Teraz jeszcze trzymam się ziemi. Miałem zachować zdrowy umysł, chciałem to jeszcze wypośrodkować z resztą emocji, ale chyba jednak stoicyzm z pragmatyzmem idą w parze.............. Sam już nie wiem co myśleć o swojej głowie. Przeraża mnie to co jest w środku. Ale to już nigdy nie będzie na tyle bezpieczne żeby to publikować.
Tym samym dziękuję wam za podróż ze mną przez ten ściek zwany ziemią. Do usłyszenia nigdy, chyba że zostanę dziennikarzem, a to raczej mi nie grozi.
Macie tu nutkę na koniec (disclaimer: jest baaaaardzo luźno związana z całością tekstu i reszty bloga. Czuję się w obowiązku to napisać, żeby nie było wątpliwości. pomogła mi z motywacją do wklepania tego w środku nocy)

Dobrej nocy, ewentualnie miłego dnia. Dobrze mi tu było. V3r

https://www.youtube.com/watch?v=2u03nz8f4MA

niedziela, 1 kwietnia 2018

Relikt

Relikt... moze amulet.... maly kamyczek... z zamkniętym malutkim kawałatkiem duszyczki Opiekuna.... noszę go przy sobie od kiedy został mi podarowany, nie wiem ile stuleci temu to bylo.... od tego czasu chroni mnie przed niebezpieczeństwami, przed chorobami (potwierdzone 35% skuteczności) i przed całkowitą samotnością kiedy Opiekun jest zajęty zalatwianiem spraw w drugim wymiarze.... to jedyny przedmiot w calym Uniwersum, w ktorego magiczne wlasciwosci wierzę. Boję się że jesli cokolwiek sie z nim stanie a ja strace jego magiczna ochrone.... nie, nawet nie chce o tym myśleć... muszę go chronic. Za wszelką cenę... jest zbyt cenny... prawdziwa magia w tak malej przestrzeni... dziękuję.  Gdziekolwiek jesteś i cokolwiek robisz.  Dziękuję za podarowanie mi cząstki siebie.

piątek, 19 maja 2017

tilt part 2

jest.... lepiej? I guess... Chyba będzie trzeba przywrócić wewnętrznego stoika ale w wersji 2.0, z możliwością włącz/wyłącz. Wygodne by to było, nie? Przynajmniej dzisiaj zdążyłem zamienić ze 3 zdania zanim zniknęła.
Zbieram się do spania, jutro praca.

https://www.youtube.com/watch?v=VRMXESPgos8

https://www.youtube.com/watch?v=LrjMZ7rpNHg
[edit]
bym zapomniał o tym:
https://www.youtube.com/watch?v=Po6_-fxJDRc

czwartek, 11 maja 2017

tilt

była dzisiaj zajebista pogoda. Słońce, ciepło, wiosna w pełni...
a ja miałem tak niedojebany dzień i tak tiltujący wieczór że to jest magia. jutro kolejna porcja gówniaków do przeszkolenia. Zabije któregoś jak matke kocham :)
swoją droga znalazłem taki prawdziwy obrazek, nie ma związku z dzisiejszym dniem ale jest tak komicznie prawdziwy

branoc


wtorek, 2 maja 2017

!!!

Jestem tak podjarany i szczęśliwy że to się w głowie nie mieści. Spędziłem dzisiaj jeden z lepszych i bardziej relaksujących dni w cudownym towarzystwie *_*
moje marzenia powoli się spełniają na nowo :3

Dobranoc ludzie :D

Piosenka z w sumie fajnym tekstem

poniedziałek, 1 maja 2017

#poznań #rozkminy_ponadludzkie

Yey, byłem na zlocie fanów fantastyki który zwą Pyrkonem. Spędziłem 3 dni i 2 noce w Poznaniu,  w sumie  całkiem duzo się nachodziłem, zrobiłem od cholery materiału filmowego, który będę składał  przez kolejny miesiąc < _ >
Poza tym poznałem grupę zajebistych i grupę trochę mniej zajebistych ludzi. Jestem zadowolony wewnętrznie bo udało mi się wyjść dwukrotnie ze swojej strefy komfortu i nie odcięło mi od razu ręki...
Czy było warto zainwestować czas i pieniądze? Tak. Czy za rok tam  pojadę? Jeszcze nie wiem.

Miałem dzisiaj taką rozkminę nad tematem "nic nie dzieje się przypadkiem"... Ta rozkmina i ten tekst wraca do mnie na tyle często, że postanowiłem sklecić kilka zdań o tym, może wtedy da mi to spokój.

Przykładowa sytuacja z mojego życia:
Spóźniam się na busa, który właściwie przyjeżdża minutę przed czasem, postanawiam poczekać na przystanku na następnego który jest 7 minut później. Po 5ciu minutach podjeżdża samochód z którego wysiada znajoma ze szkoły i pyta mnie o drogę bo się zgubiła. Pomagam jej i w momencie kiedy ona odjeżdża - pojawia się mój autobus.


Wniosek - Nie zdążyłem na wcześniejszy autobus żeby mieć możliwość pomocy komuś.
Dalsze przemyślenia - dużo małych, pozornie nieznaczących decyzji potrafi mi pomóc, albo sprawia że ja mogę komuś pomóc.
Często mam wrażenie że podejmując jedną z nich, na przykład - do punktu B prowadzą dwie drogi, akurat idę tą, a nie inną bo tak mi kaze wewnętrzny doradca. Później chodzi za mną wrażenie że gdybym poszedł drugą to mógłbym wpaść na jakieś niebezpieczeństwo albo utrudnienie które właśnie ominąłem wybierając drogę którą wybrałem... Przykłady się mnożą, a mnie oczy bolą zbyt bardzo żeby  teraz je tu wszystkie opisywać.
Chociaż może jeszcze jeden: uczucie że dobrze zrobiłem odpuszczając jakąś dyskusję/sytuację/znajomość. Wewnętrzny doradca potrafi mnie pochwalić za podjętą decyzję ale potrafi mnie też powstrzymać. Na przykład - ten człowiek robi ci źle, odpuść. Albo - nie masz prawa odpuścić bo stracisz kogoś bardzo cennego.
To jest dobre. Niektórzy mogą to nazwać sumieniem, albo "intuicją" albo czymkolwiek innnym. Dla mnie to po prostu moja droga życia.
Dobrej nocy ludzie ^^

wtorek, 4 kwietnia 2017

wystarczy internetu na dzis

idę spać zanim mój mózg exploduje całkiem.
Kwiecień będzie długim miesiącem....

a potem będzie z górki. albo pod górkę.
W sumie nie wiem czemu to piszę. Po prostu poczułem potrzebę wrzucenia obrazka.