Siemanko ponownie.
Dzisiaj moooooże trochę więcej niż ostatnio. Taki w sumie update, ale bez save'ów. Ale jest ... o kurde dopiero za 15 północ... wtf myślałem że koło 2... czuję się przynajmniej dwie godziny późniejszy, więc wyrozumiałości troche :p
No to po kolei, od czasu obecnego wstecz...
Dzisiaj po raz kolejny przyjechała do mnie G. jestem szczęśliwy jak dziecko, ale wiecie dobrze, jak u mnie takie szczęście się zwykle kończy ;) Still, mam nadzieję, że MOŻE tym razem będzie inaczej. Right. Ogólnie dzisiaj dzień 100% udany + potem bekowy live Kilosa (nowo poznany ziomuś, chłopak przyjaciółki, propsy dla ciebie Kilos za twórczość -> STREAMY + Youtube) w towarzystwie Stefana *ochrona danych osobowych*... A teraz siedzę i gram w Bioshock: Infinite. Pamiętacie jak bardzo jarałem się fabułą? Wreszcie moge sam jej doświadczyć <3 Więc ten wpis powstaje na raty, jak mi coś wpadnie do łba to zapisuje :3
Wczoraj.... Wczoraj nawet nie pamiętam co się działo xD Serio, na chwile obecną pustka w głowie. Chyba się z kimś widziałem, ale nie wiem xD
Wcześniej szkoła, jakoś to leci w sumie. Mała jest szczęśliwa, w sumie to dobrze. Może Steve jest tym kogo potrzebowała, żeby normalnie funkcjonować... Szkoda, że nie umiem ogarnąć normalnego kontaktu z nią ostatnio... Może później.
Tak w skrócie o tym co się ostatnio u mnie działo. Znowu szukam zespołu. Znowu jestem bez sprzętu. Na szczęście wokół mnie mam dobrych ludzi. D., G., B., SharQ (A.K.A. Frodo, czy jaki inny Hobbit)... No i M. której w sumie zawdzięczam sporo, nie licząc znajomości z Kilosem.
W każdym razie, dzięki ludzie za wsparcie. Tak ogólnie.
Yesterday was a good day :3
Rastachill na dobranoc. A teraz idę dalej cisnąć w BS.
Cya
"-Are you afraid of God? -No, but I'm afraid of You"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz