niedziela, 13 grudnia 2015

COŚ

Dzisiaj miałem okazję przeżyć coś.... Naprawdę dziwnego.
Nazywa się to "Porażeniem sennym" (jedna z kilku nazw w sumie). Jeśli ktoś nie wie o czym mówię to zapraszam tutaj: LINKACZ
Jeśli mnie pamięć nie zawodzi, to był drugi raz w życiu kiedy mi się to przytrafiło.
I zapiszę to sobie tutaj, żebym, jeśli zapomnę, mógł do tego wrócić.
Anyways, tak wyglądało to z mojej perspektywy:
Obudziłem się, na moje wyczucie czasu była godzina w okolicy 4-5. Właściwie nie obudziłem, tylko odzyskałem świadomość. Nie mogłem się ruszyć. Czułem strach. I czyjąś obecność. Leżałem na plecach z zamkniętymi oczami. To Coś zaczęło do mnie szeptać. Bardzo dziwne było to, że głos dobywał się z prawej strony, gdzie do ponad połowy pasa mam ''zasłonę'' zrobioną z kołdry zwieszonej z górnej części piętrowego łóżka. Gdybym tylko słyszał głos, to nie byłoby tak przerażające. Problem w tym, że czułem ciepło przy uchu. Z tej jebanej prawej strony. Coś powtarzało dwa słowa w kółko. Z wybrakowanym środkiem tych słów. Jedyne co udało mi się zrozumieć to "ju...o ma...a" (Verbel z przyszłości, wiesz jakie były połączenia i dlaczego bałem się tak bardzo, inni nie muszą wiedzieć akurat tego).
W czasie trwania całej akcji, próbowałem się ruszyć. Trzy razy. Za każdym razem jakaś siła trzymała mnie coraz mocniej na łóżku. Za pierwszym jakbym miał niemoc, za drugim jakbym był przyciśnięty. Ale po trzecim razie .... Ku*wa jakbym dostał paralizatorem, aż mnie złapał skurcz w szyi. Po jakichś na oko 30 sekundach trwających wieczność, udało mi się złapać głębszy oddech, po czym mój organizm pozwolił mi się wybudzić do reszty. Kiedy dotarło do mnie, że mam z powrotem władzę nad ciałem, zwinąłem się w kulkę, odwracając jednocześnie w kierunku przeciwnym do tego, z którego wcześniej Coś do mnie mówiło. I zasnąłem na powrót.
Dat shit was fucked up. Wyjaśnień może być mnóstwo, włącznie z naukowymi. Przemyślenia zostawiam dla siebie.
ALE! Po robieniu reaserch'u przez pół dnia, bo miałem czas, wiem co zrobić następnym razem. I wiem w co mogę przekształcić ten gigantyczny strach. I z tym tzw ''know-how'' w sumie teraz czekam aż stanie się to znowu, żebym mógł się pobawić z tym Czymś.

Łapcie pioseneczkę z dobrym feelem na dobranoc. -> Scatman
Stay Awesome.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz