zastanawiałem się kilkakrotnie przez blisko 20 lat swojego życia, jak to jest, że wszyscy dookoła wiecznie się na coś skarża, mają problemy, cierpią, tylko nie ja. Wszyscy przychodzili do mnie i wrzucali swoje śmieci, nie miałem z tym problemu, bo sam nie czułem żadnej życiowej presjii and shit. Szkoła się nie liczy, bo to po prostu było. zawsze luz, spokój i cisza
jednak w ostatnim czasie w moim życiu zmieniło się tak wiele, że chyba moja psychika za tym nie nadążyła.... i teraz nie wiem, czy stany depresyjne i konieczność zajmowania się czymkolwiek żeby odpędzić nawałnice myśli w oczekiwaniu na poprawę sytuacji to normalna reakcja po tylu latach życia w taki sposób, czy moze po prostu 'depresją" da się zarazić jak grypą jeśli 90% otaczających cię ludzi jest w takim stanie przez większość czasu.
http://static.boredpanda.com/blog/wp-content/uploads/2016/11/funny-unexpected-ending-comics-mrlovenstein-37-58381623a3b98__700.jpg
druga rzecz na dziś:
potyczki psychologiczne z kobietą. Ale tutaj nie mam siły się rozwodzić bo zbyt często wałkuję ten temat IRL.
podsumuję to hipertrafnym obrazkiem
http://static.boredpanda.com/blog/wp-content/uploads/2016/11/funny-unexpected-ending-comics-mrlovenstein-34-5838161dd5da9__700.jpg
i ostatnia, nawiązująca trochę do pierwszej.
LUDZIE NIE KUMULUJCIE W SOBIE NEGATYWNEJ ENERGII. Zbyt często spotykam się z tym zachowaniem żeby kurwa mać nie być przez nie "naruszonym". Jeszcze pół biedy jak ktoś jest mną, i albo bardzo rzadko musi coś z siebie wylać, albo robi to tak że nikt nie zauważa. Znaczna większość natomiast kiedy traci wladzę we wlasnych bezpiecznikach robi krzywdę sobie i ludziom dookoła którzy próbują jej pomóc. Ale w szczególności sobie. nic w ten sposób nie zyskuje, a bycie męczennikiem jest zbyt starożytne, żeby działalo w XXI wieku. Nauczcie się mówić o problemach od razu. Szczególnie jeśli możecie. Bo co innego jest jak ktoś leży na przysłowiowym szpitalnym łóżku a ty mu przyjdziesz napierdalać jaki masz do niego problem. Ale jeśli on nie jest świadom problemu i żyje sobie jak gdyby nigdy nic, to wszystko zmierza ku zagładzie. I chuj. Poziom hipokryzji w ostatnich kilku zdaniach jest over 9000 ale taki już jestem. I dlatego mało osób ze mną wytrzymuje na długo. Reszta przychodzi jak potrzebuje kosza na śmieci albo człowieka od brudnej roboty.
A to ja dla świata który nie ma prawa poznać mnie od środka:
http://www.mrlovenstein.com/images/comics/850_ever_sad.png
PS. Mam pracę, zacząłem w zeszłym tygodniu i bardzo mi się tutaj podoba. I chuj w dupe wszystkim którzy twierdzili, że jak nie zrobię studiów to wyląduję pod mostem albo będę żył na cudzym utrzymaniu do śmierci. Jestem tutaj, rozwijam się i pnę po szczeblach życia. Jedyne czego może mi braknąć to czasu. On ucieka aż zbyt szybko.
Ale są rzeczy i wydarzenia które dają mi nadzieję i sprawiają że jeszcze się nie powiesiłem na swojej brodzie.
https://www.youtube.com/watch?v=rg5xtpem3ho
branoc ludzie
niedziela, 26 marca 2017
wtorek, 7 marca 2017
Brywieczór
Witam państwa zgromadzonych przed monitorami. W sumie nie wiem co tutaj dzisiaj robię, ale jakaś nieopisana nękająca mnie siła powiedziała że mam iść coś napisać. To piszę. W sumie może powinienem zacząć od tego, że zacząłem praktyki jako instruktor w renomowanej szkole perkusyjnej. W poniedziałek. Dziś (środa) dowiedziałem się ze w marcu będę miał już na dzień dobry dwóch swoich uczniów. I have no fucking idea how to deal with it. Jak zwykle będzie trzeba kombinować. Szczególnie że jeden z nich to dziecko a drugi jakby sie postarał móglby być moim ojcem. Ultimate test. Albo umrę albo będzie zajebiście ^^ to się okaże. Ale jeśli będę dalej miał takie problemy ze snem jak teraz i ogólnie z przemęczeniem organizmu to za parę miesięcy będę mógł sobie spokojnie iść na zasłużoną (hehe) rentę albo w ogóle skoczyć z mostu. Wyjdzie w praniu.
Aaa, bo powiedziałem, że powinienem zacząć od tej informacji? No wiecie... Poza tym nic się nie zmeniło tutaj. Dalej jestem tym samym nudnym dzieciakiem który próbuje się ogarnąć w życiu i dążyć do tego jednego jedynego celu który sobie wyznaczył. Dalej oglądam cycki i memy w internecie (bo na żywo rzadko jest okazja #smutnyonanista - bez kappy). Dalej słucham Djentu reggae i wszystkiego innego. Dalej od czasu do czasu lubię z kolegami siąść i pyknąć meczyk w lola. Dalej marzę o tym, że nie skończy mi się czas zanim zdążę zrobić co trzeba. Czasami siedzę i myślę, że to jest ten rodzaj czekania, że wiesz, że możesz sie nie doczekać, ale i tak czekasz. A ch*j. Trzeba ponoć żyć. nie wiem, może to prawda.
a teraz idę przesiedzieć resztę bezsennej nocy przed monitorem, bo mój sens życia za chwilę też pójdzie spać. Trzymajcie się ludzie. Jeśli w tym miesiąciu nie byloby już żadnego posta to wiedzcie - ze tak miało być. Branoc
Aaa, bo powiedziałem, że powinienem zacząć od tej informacji? No wiecie... Poza tym nic się nie zmeniło tutaj. Dalej jestem tym samym nudnym dzieciakiem który próbuje się ogarnąć w życiu i dążyć do tego jednego jedynego celu który sobie wyznaczył. Dalej oglądam cycki i memy w internecie (bo na żywo rzadko jest okazja #smutnyonanista - bez kappy). Dalej słucham Djentu reggae i wszystkiego innego. Dalej od czasu do czasu lubię z kolegami siąść i pyknąć meczyk w lola. Dalej marzę o tym, że nie skończy mi się czas zanim zdążę zrobić co trzeba. Czasami siedzę i myślę, że to jest ten rodzaj czekania, że wiesz, że możesz sie nie doczekać, ale i tak czekasz. A ch*j. Trzeba ponoć żyć. nie wiem, może to prawda.
a teraz idę przesiedzieć resztę bezsennej nocy przed monitorem, bo mój sens życia za chwilę też pójdzie spać. Trzymajcie się ludzie. Jeśli w tym miesiąciu nie byloby już żadnego posta to wiedzcie - ze tak miało być. Branoc
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
