Relikt... moze amulet.... maly kamyczek... z zamkniętym malutkim kawałatkiem duszyczki Opiekuna.... noszę go przy sobie od kiedy został mi podarowany, nie wiem ile stuleci temu to bylo.... od tego czasu chroni mnie przed niebezpieczeństwami, przed chorobami (potwierdzone 35% skuteczności) i przed całkowitą samotnością kiedy Opiekun jest zajęty zalatwianiem spraw w drugim wymiarze.... to jedyny przedmiot w calym Uniwersum, w ktorego magiczne wlasciwosci wierzę. Boję się że jesli cokolwiek sie z nim stanie a ja strace jego magiczna ochrone.... nie, nawet nie chce o tym myśleć... muszę go chronic. Za wszelką cenę... jest zbyt cenny... prawdziwa magia w tak malej przestrzeni... dziękuję. Gdziekolwiek jesteś i cokolwiek robisz. Dziękuję za podarowanie mi cząstki siebie.
niedziela, 1 kwietnia 2018
piątek, 19 maja 2017
tilt part 2
jest.... lepiej? I guess... Chyba będzie trzeba przywrócić wewnętrznego stoika ale w wersji 2.0, z możliwością włącz/wyłącz. Wygodne by to było, nie? Przynajmniej dzisiaj zdążyłem zamienić ze 3 zdania zanim zniknęła.
Zbieram się do spania, jutro praca.
https://www.youtube.com/watch?v=VRMXESPgos8
https://www.youtube.com/watch?v=LrjMZ7rpNHg
[edit]
bym zapomniał o tym:
https://www.youtube.com/watch?v=Po6_-fxJDRc
Zbieram się do spania, jutro praca.
https://www.youtube.com/watch?v=VRMXESPgos8
https://www.youtube.com/watch?v=LrjMZ7rpNHg
[edit]
bym zapomniał o tym:
https://www.youtube.com/watch?v=Po6_-fxJDRc
czwartek, 11 maja 2017
tilt
była dzisiaj zajebista pogoda. Słońce, ciepło, wiosna w pełni...
a ja miałem tak niedojebany dzień i tak tiltujący wieczór że to jest magia. jutro kolejna porcja gówniaków do przeszkolenia. Zabije któregoś jak matke kocham :)
swoją droga znalazłem taki prawdziwy obrazek, nie ma związku z dzisiejszym dniem ale jest tak komicznie prawdziwy
branoc
a ja miałem tak niedojebany dzień i tak tiltujący wieczór że to jest magia. jutro kolejna porcja gówniaków do przeszkolenia. Zabije któregoś jak matke kocham :)
swoją droga znalazłem taki prawdziwy obrazek, nie ma związku z dzisiejszym dniem ale jest tak komicznie prawdziwy
branoc
wtorek, 2 maja 2017
!!!
Jestem tak podjarany i szczęśliwy że to się w głowie nie mieści. Spędziłem dzisiaj jeden z lepszych i bardziej relaksujących dni w cudownym towarzystwie *_*
moje marzenia powoli się spełniają na nowo :3
Dobranoc ludzie :D
Piosenka z w sumie fajnym tekstem
moje marzenia powoli się spełniają na nowo :3
Dobranoc ludzie :D
Piosenka z w sumie fajnym tekstem
poniedziałek, 1 maja 2017
#poznań #rozkminy_ponadludzkie
Yey, byłem na zlocie fanów fantastyki który zwą Pyrkonem. Spędziłem 3 dni i 2 noce w Poznaniu, w sumie całkiem duzo się nachodziłem, zrobiłem od cholery materiału filmowego, który będę składał przez kolejny miesiąc < _ >
Poza tym poznałem grupę zajebistych i grupę trochę mniej zajebistych ludzi. Jestem zadowolony wewnętrznie bo udało mi się wyjść dwukrotnie ze swojej strefy komfortu i nie odcięło mi od razu ręki...
Czy było warto zainwestować czas i pieniądze? Tak. Czy za rok tam pojadę? Jeszcze nie wiem.
Miałem dzisiaj taką rozkminę nad tematem "nic nie dzieje się przypadkiem"... Ta rozkmina i ten tekst wraca do mnie na tyle często, że postanowiłem sklecić kilka zdań o tym, może wtedy da mi to spokój.
Przykładowa sytuacja z mojego życia:
Spóźniam się na busa, który właściwie przyjeżdża minutę przed czasem, postanawiam poczekać na przystanku na następnego który jest 7 minut później. Po 5ciu minutach podjeżdża samochód z którego wysiada znajoma ze szkoły i pyta mnie o drogę bo się zgubiła. Pomagam jej i w momencie kiedy ona odjeżdża - pojawia się mój autobus.
Wniosek - Nie zdążyłem na wcześniejszy autobus żeby mieć możliwość pomocy komuś.
Dalsze przemyślenia - dużo małych, pozornie nieznaczących decyzji potrafi mi pomóc, albo sprawia że ja mogę komuś pomóc.
Często mam wrażenie że podejmując jedną z nich, na przykład - do punktu B prowadzą dwie drogi, akurat idę tą, a nie inną bo tak mi kaze wewnętrzny doradca. Później chodzi za mną wrażenie że gdybym poszedł drugą to mógłbym wpaść na jakieś niebezpieczeństwo albo utrudnienie które właśnie ominąłem wybierając drogę którą wybrałem... Przykłady się mnożą, a mnie oczy bolą zbyt bardzo żeby teraz je tu wszystkie opisywać.
Chociaż może jeszcze jeden: uczucie że dobrze zrobiłem odpuszczając jakąś dyskusję/sytuację/znajomość. Wewnętrzny doradca potrafi mnie pochwalić za podjętą decyzję ale potrafi mnie też powstrzymać. Na przykład - ten człowiek robi ci źle, odpuść. Albo - nie masz prawa odpuścić bo stracisz kogoś bardzo cennego.
To jest dobre. Niektórzy mogą to nazwać sumieniem, albo "intuicją" albo czymkolwiek innnym. Dla mnie to po prostu moja droga życia.
Dobrej nocy ludzie ^^
Poza tym poznałem grupę zajebistych i grupę trochę mniej zajebistych ludzi. Jestem zadowolony wewnętrznie bo udało mi się wyjść dwukrotnie ze swojej strefy komfortu i nie odcięło mi od razu ręki...
Czy było warto zainwestować czas i pieniądze? Tak. Czy za rok tam pojadę? Jeszcze nie wiem.
Miałem dzisiaj taką rozkminę nad tematem "nic nie dzieje się przypadkiem"... Ta rozkmina i ten tekst wraca do mnie na tyle często, że postanowiłem sklecić kilka zdań o tym, może wtedy da mi to spokój.
Przykładowa sytuacja z mojego życia:
Spóźniam się na busa, który właściwie przyjeżdża minutę przed czasem, postanawiam poczekać na przystanku na następnego który jest 7 minut później. Po 5ciu minutach podjeżdża samochód z którego wysiada znajoma ze szkoły i pyta mnie o drogę bo się zgubiła. Pomagam jej i w momencie kiedy ona odjeżdża - pojawia się mój autobus.
Wniosek - Nie zdążyłem na wcześniejszy autobus żeby mieć możliwość pomocy komuś.
Dalsze przemyślenia - dużo małych, pozornie nieznaczących decyzji potrafi mi pomóc, albo sprawia że ja mogę komuś pomóc.
Często mam wrażenie że podejmując jedną z nich, na przykład - do punktu B prowadzą dwie drogi, akurat idę tą, a nie inną bo tak mi kaze wewnętrzny doradca. Później chodzi za mną wrażenie że gdybym poszedł drugą to mógłbym wpaść na jakieś niebezpieczeństwo albo utrudnienie które właśnie ominąłem wybierając drogę którą wybrałem... Przykłady się mnożą, a mnie oczy bolą zbyt bardzo żeby teraz je tu wszystkie opisywać.
Chociaż może jeszcze jeden: uczucie że dobrze zrobiłem odpuszczając jakąś dyskusję/sytuację/znajomość. Wewnętrzny doradca potrafi mnie pochwalić za podjętą decyzję ale potrafi mnie też powstrzymać. Na przykład - ten człowiek robi ci źle, odpuść. Albo - nie masz prawa odpuścić bo stracisz kogoś bardzo cennego.
To jest dobre. Niektórzy mogą to nazwać sumieniem, albo "intuicją" albo czymkolwiek innnym. Dla mnie to po prostu moja droga życia.
Dobrej nocy ludzie ^^
wtorek, 4 kwietnia 2017
wystarczy internetu na dzis
idę spać zanim mój mózg exploduje całkiem.
Kwiecień będzie długim miesiącem....
a potem będzie z górki. albo pod górkę.
W sumie nie wiem czemu to piszę. Po prostu poczułem potrzebę wrzucenia obrazka.
Kwiecień będzie długim miesiącem....
a potem będzie z górki. albo pod górkę.
W sumie nie wiem czemu to piszę. Po prostu poczułem potrzebę wrzucenia obrazka.
niedziela, 26 marca 2017
"Drogi pamiętniczku"
zastanawiałem się kilkakrotnie przez blisko 20 lat swojego życia, jak to jest, że wszyscy dookoła wiecznie się na coś skarża, mają problemy, cierpią, tylko nie ja. Wszyscy przychodzili do mnie i wrzucali swoje śmieci, nie miałem z tym problemu, bo sam nie czułem żadnej życiowej presjii and shit. Szkoła się nie liczy, bo to po prostu było. zawsze luz, spokój i cisza
jednak w ostatnim czasie w moim życiu zmieniło się tak wiele, że chyba moja psychika za tym nie nadążyła.... i teraz nie wiem, czy stany depresyjne i konieczność zajmowania się czymkolwiek żeby odpędzić nawałnice myśli w oczekiwaniu na poprawę sytuacji to normalna reakcja po tylu latach życia w taki sposób, czy moze po prostu 'depresją" da się zarazić jak grypą jeśli 90% otaczających cię ludzi jest w takim stanie przez większość czasu.
http://static.boredpanda.com/blog/wp-content/uploads/2016/11/funny-unexpected-ending-comics-mrlovenstein-37-58381623a3b98__700.jpg
druga rzecz na dziś:
potyczki psychologiczne z kobietą. Ale tutaj nie mam siły się rozwodzić bo zbyt często wałkuję ten temat IRL.
podsumuję to hipertrafnym obrazkiem
http://static.boredpanda.com/blog/wp-content/uploads/2016/11/funny-unexpected-ending-comics-mrlovenstein-34-5838161dd5da9__700.jpg
i ostatnia, nawiązująca trochę do pierwszej.
LUDZIE NIE KUMULUJCIE W SOBIE NEGATYWNEJ ENERGII. Zbyt często spotykam się z tym zachowaniem żeby kurwa mać nie być przez nie "naruszonym". Jeszcze pół biedy jak ktoś jest mną, i albo bardzo rzadko musi coś z siebie wylać, albo robi to tak że nikt nie zauważa. Znaczna większość natomiast kiedy traci wladzę we wlasnych bezpiecznikach robi krzywdę sobie i ludziom dookoła którzy próbują jej pomóc. Ale w szczególności sobie. nic w ten sposób nie zyskuje, a bycie męczennikiem jest zbyt starożytne, żeby działalo w XXI wieku. Nauczcie się mówić o problemach od razu. Szczególnie jeśli możecie. Bo co innego jest jak ktoś leży na przysłowiowym szpitalnym łóżku a ty mu przyjdziesz napierdalać jaki masz do niego problem. Ale jeśli on nie jest świadom problemu i żyje sobie jak gdyby nigdy nic, to wszystko zmierza ku zagładzie. I chuj. Poziom hipokryzji w ostatnich kilku zdaniach jest over 9000 ale taki już jestem. I dlatego mało osób ze mną wytrzymuje na długo. Reszta przychodzi jak potrzebuje kosza na śmieci albo człowieka od brudnej roboty.
A to ja dla świata który nie ma prawa poznać mnie od środka:
http://www.mrlovenstein.com/images/comics/850_ever_sad.png
PS. Mam pracę, zacząłem w zeszłym tygodniu i bardzo mi się tutaj podoba. I chuj w dupe wszystkim którzy twierdzili, że jak nie zrobię studiów to wyląduję pod mostem albo będę żył na cudzym utrzymaniu do śmierci. Jestem tutaj, rozwijam się i pnę po szczeblach życia. Jedyne czego może mi braknąć to czasu. On ucieka aż zbyt szybko.
Ale są rzeczy i wydarzenia które dają mi nadzieję i sprawiają że jeszcze się nie powiesiłem na swojej brodzie.
https://www.youtube.com/watch?v=rg5xtpem3ho
branoc ludzie
jednak w ostatnim czasie w moim życiu zmieniło się tak wiele, że chyba moja psychika za tym nie nadążyła.... i teraz nie wiem, czy stany depresyjne i konieczność zajmowania się czymkolwiek żeby odpędzić nawałnice myśli w oczekiwaniu na poprawę sytuacji to normalna reakcja po tylu latach życia w taki sposób, czy moze po prostu 'depresją" da się zarazić jak grypą jeśli 90% otaczających cię ludzi jest w takim stanie przez większość czasu.
http://static.boredpanda.com/blog/wp-content/uploads/2016/11/funny-unexpected-ending-comics-mrlovenstein-37-58381623a3b98__700.jpg
druga rzecz na dziś:
potyczki psychologiczne z kobietą. Ale tutaj nie mam siły się rozwodzić bo zbyt często wałkuję ten temat IRL.
podsumuję to hipertrafnym obrazkiem
http://static.boredpanda.com/blog/wp-content/uploads/2016/11/funny-unexpected-ending-comics-mrlovenstein-34-5838161dd5da9__700.jpg
i ostatnia, nawiązująca trochę do pierwszej.
LUDZIE NIE KUMULUJCIE W SOBIE NEGATYWNEJ ENERGII. Zbyt często spotykam się z tym zachowaniem żeby kurwa mać nie być przez nie "naruszonym". Jeszcze pół biedy jak ktoś jest mną, i albo bardzo rzadko musi coś z siebie wylać, albo robi to tak że nikt nie zauważa. Znaczna większość natomiast kiedy traci wladzę we wlasnych bezpiecznikach robi krzywdę sobie i ludziom dookoła którzy próbują jej pomóc. Ale w szczególności sobie. nic w ten sposób nie zyskuje, a bycie męczennikiem jest zbyt starożytne, żeby działalo w XXI wieku. Nauczcie się mówić o problemach od razu. Szczególnie jeśli możecie. Bo co innego jest jak ktoś leży na przysłowiowym szpitalnym łóżku a ty mu przyjdziesz napierdalać jaki masz do niego problem. Ale jeśli on nie jest świadom problemu i żyje sobie jak gdyby nigdy nic, to wszystko zmierza ku zagładzie. I chuj. Poziom hipokryzji w ostatnich kilku zdaniach jest over 9000 ale taki już jestem. I dlatego mało osób ze mną wytrzymuje na długo. Reszta przychodzi jak potrzebuje kosza na śmieci albo człowieka od brudnej roboty.
A to ja dla świata który nie ma prawa poznać mnie od środka:
http://www.mrlovenstein.com/images/comics/850_ever_sad.png
PS. Mam pracę, zacząłem w zeszłym tygodniu i bardzo mi się tutaj podoba. I chuj w dupe wszystkim którzy twierdzili, że jak nie zrobię studiów to wyląduję pod mostem albo będę żył na cudzym utrzymaniu do śmierci. Jestem tutaj, rozwijam się i pnę po szczeblach życia. Jedyne czego może mi braknąć to czasu. On ucieka aż zbyt szybko.
Ale są rzeczy i wydarzenia które dają mi nadzieję i sprawiają że jeszcze się nie powiesiłem na swojej brodzie.
https://www.youtube.com/watch?v=rg5xtpem3ho
branoc ludzie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

