sobota, 13 grudnia 2014

Yup, another post

A WIĘC

święta idą. Moje tegoroczne będą albo najdziwniejsze, albo najlepsze na świecie. Wszystko zależy od jednej osoby.
Ale za to już dostałem parę fajnych prezentów. Matero, yerba, GTA IV z dodatkiem właśnie pobiera się ze steama.. Naciąg od Szefa też dzisiaj na zajęciach wpadł :D Może być jeszcze lepiej...? W sumie może. Ale to się okaże...
Ten tydzień trzeba przeżyć. 4 sprawdziany i esej z angielskiego.... daaamn.

Myślę, że dam radę. Nie mam wyboru :D
Byle dożyć do rozmowy z Nią. ^_^
A póki co czekając na to GTA czas zapodać jakąś playliste. Nie chce mi się robić tego w starej konwencji, bo od kiedy poznałem Spotify osobiście to niczego innego nie używam, z wyjątkiem niektórych kawałków na YT :D

Eksperymentalny linkacz. Oby zadziałał

Nudzi mi się.... Niby mam coś do zrobienia ale nie chce mi się za to zabrać.... Typowe problemy nastolatka D:
Meh, może ten post wyjdzie dłuższy... Albo nie, zależy. Na razie nie będę jeszcze klikał pomarańczowego przycisku krzyczącego ''opublikuj''. Jeszcze nie. Za chwile, może coś mi się rzuci na myśl.....
*7.5 minuty później*
o, mam pomysł. Następnych parę postów może będę pisał po angielsku :D
to jest jakaś opcja!
*kolejne 3 minuty później....i pół piosenki*
no dobra, jeszcze jakieś kilka milionów CIASTEK później (uwaga to uzależnia) xD

Co ja robie ze swoim życiem...? Nie umiem sobie znaleźć kogoś ''na stałe'' o ile można o takich rzeczach mówić/myśleć w moim wieku... Jestem dzieckiem. Yh, niby 50 lat mentalnych, a i tak dalej czuję się jak w przedszkolu.
Kaman, niech mnie ktoś zdzieli, może się obudzę....

Hahahah ten post jest bardziej posypany niż reszta xD no nieźle, dzieje się.

I tak nikt z was nie zdaje sobie sprawy, kim będę, kiedy coś złego się stanie. Amen.


''Stay awesome bros'' ~PewDiePie

środa, 10 grudnia 2014

OMG *_*

Boże, tyle piękna, tyle gracji *____*
https://www.youtube.com/watch?v=9suwnn1Ks8c




------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I miss your smile

niedziela, 7 grudnia 2014

Ey

nowe filmiki na jutubie

https://www.youtube.com/user/maciek9O/videos



Żyję. Czajcie to: powróciłem na treningi Capoeira po ładnych kilku latach. Jest moc. wszystko mnie boli. A będzie jeszcze śmieszniej.
Stay cool

czwartek, 20 listopada 2014

I znowu

robię rzeczy, do których nie jestem przekonany
ufam tylko po to, by się zawieść
MAM MILION GIER ALE ANI CZASU ANI OCHOTY GRAĆ
mam nadzieję, że to tylko chwilowy kryzys osobisty.

niedziela, 16 listopada 2014

A. Mickiewicz - "Oda do Młodości"


Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;

Młodości! dodaj mi skrzydła!
Niech nad martwym wzlecę światem
W rajską dziedzinę ułudy:
Kędy zapał tworzy cudy,
Nowości potrząsa kwiatem
I obleka w nadziei złote malowidła.

Niechaj, kogo wiek zamroczy,
Chyląc ku ziemi poradlone czoło,
Takie widzi świata koło,
Jakie tępymi zakreśla oczy.
Młodości! ty nad poziomy
Wylatuj, a okiem słońca
Ludzkości całe ogromy
Przeniknij z końca do końca.

Patrz na dół - kędy wieczna mgła zaciemia
Obszar gnuśności zalany odmętem;
To ziemia!
Patrz. jak nad jej wody trupie
Wzbił się jakiś płaz w skorupie.
Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;
Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
To się wzbija, to w głąb wali;
Nie lgnie do niego fala, ani on do fali;
A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu.
Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby:
To samoluby!

Młodości! tobie nektar żywota
Natenczas słodki, gdy z innymi dzielę:
Serca niebieskie poi wesele,
Kiedy je razem nić powiąże złota.
Razem, młodzi przyjaciele!...
W szczęściu wszystkiego są wszystkich cele;
Jednością silni, rozumni szałem,
Razem, młodzi przyjaciele!...
I ten szczęśliwy, kto padł wśród zawodu,
Jeżeli poległym ciałem
Dał innym szczebel do sławy grodu.
Razem, młodzi przyjaciele!...
Choć droga stroma i śliska,
Gwałt i słabość bronią wchodu:
Gwałt niech się gwałtem odciska,
A ze słabością łamać uczmy się za młodu!

Dzieckiem w kolebce kto łeb urwał Hydrze,
Ten młody zdusi Centaury,
Piekłu ofiarę wydrze,
Do nieba pójdzie po laury.
Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga;
Łam, czego rozum nie złamie:
Młodości! orla twych lotów potęga,
Jako piorun twoje ramię.

Hej! ramię do ramienia! spólnymi łańcuchy
Opaszmy ziemskie kolisko!
Zestrzelmy myśli w jedno ognisko
I w jedno ognisko duchy!...
Dalej, bryło, z posad świata!
Nowymi cię pchniemy tory,
Aż opleśniałej zbywszy się kory,
Zielone przypomnisz lata.

A jako w krajach zamętu i nocy,
Skłóconych żywiołów waśnią,
Jednym "stań się" z bożej mocy
Świat rzeczy stanął na zrębie;
Szumią wichry, cieką głębie,
A gwiazdy błękit rozjaśnią -

W krajach ludzkości jeszcze noc głucha:
Żywioły chęci jeszcze są w wojnie;
Oto miłość ogniem zionie,
Wyjdzie z zamętu świat ducha:
Młodość go pocznie na swoim łonie,
A przyjaźń w wieczne skojarzy spojnie.

Pryskają nieczułe lody
I przesądy światło ćmiące;

Witaj, jutrzenko swobody,
Zbawienia za tobą słońce!
 --------------------------------------------------------------------------------------------------------------





Nie cierpię uczyć się wierszy na pamięć...

piątek, 31 października 2014

Here we gooooooo again

to znowu ten stan
gotowość do poświęceń
pewność celu
potrzeba wzajemności
częściowe ubezwłasnowolnienie
damn


sobota, 25 października 2014

Quicksave #11

Hahahahahaha, Veeerbel. Jeśli to czytasz znowu po pół roku, to przypomnij sobie, jakim byłeś idiotą :D. Naiwnym idiotą. A potem idź spać, obudź się dnia następnego spokojnie i ciesz się, że takie sytuacje zmieniają cię na lepsze. Zmądrzejesz. Albo już zmądrzałeś.


Twój zawsze oddany towarzysz
Verbel z przeszłości

wtorek, 7 października 2014

#116

Nie mam pomysłu na tytuł.
Żyję.
Nawet nie jest źle.

Kuhwa o wszystkim sie zawsze dowiaduje ostatni? Albo jestem jakiś opóźniony... WTF co sie ze mno dzieje... Halp

sobota, 20 września 2014

Quicksave #10

Jest niefajnie. Czuję się wyautowany.
Nie lubię ludzi.
Z pozytywów:
Wygrałem dzisiaj parę meczy (Dzięki ci, Zgitarą :D) i Polacy wygrali półfinał MŚ w siatkówce. W finale chyba będą walczyć z Brazylią. GL HF.
Spadam, ogólnie niepocieszony.
I jeszcze raz - NIE LUBIĘ LUDZI.
AMen




8 strun nie tylko do metalu

środa, 10 września 2014

Damn

Jest słabo. W sensie ogólnym. Ale teoretycznie bilans wychodzi na zero. Nie mam czasu na nic. To boli. i mam problem. Nie wiem z którymi osobami powinienem się dalej zadawać a których unikać. Mój gen ''złego człowieka wyczuwanego na odległość'' osłabł. Wszystko wina kobiet. v_v

Dobra nvm, chciałem się podzielić piosenką która mnie prześladuje od paru dni. Za klimat, za tekst, za muzykę.
Trzymajcie się i trzymajcie linkacza poniżej.


Eminem - Mockingbird

"Now hush little baby, don't you cry
Everything's gonna be alright
Stiffen that upperlip up little lady, i told ya
Daddy's here to hold ya through the night
I know mommy's not here right now and we don't know why
We fear how we feel inside
It may seem a little crazy, pretty baby
But i promise momma's gon' be alright"



Ps. Znowu zbliża się zima. Zbliża się ciężki okres psychiczny dla mnie. nie wiem dlaczego tak mam, ale to się dzieje samo. Amen

środa, 3 września 2014

Here we go

Wznowienie zajęć szkolnych po 2 miesiącach opierniczania się nie było łatwe. Ale rok szkolny zapowiada się w miarę przystępnie. Myślę, że dotrwam do końca :D
amen

I AM ALIVE

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Alone ...

KUUUUUUWAAAA Zostałem sam w klasie.... Jedyny k*** facet, daaaamn
co
jak
dlaczego
gdzie?
o tym w kiedysiejszym VLogu

Giiiiiiiń losie.
Polubiłem B.
Amen
The Night

niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozkmina wieczorna

Czasami rozmawiając z kimś na skajpie, a właściwie słuchając rozmowy dwóch osób po drugiej stronie można zobaczyć w człowieku coś nowego.
Anyway, dzięki duetowi D&K za umilenie wieczoru.
:)

Sia

czwartek, 21 sierpnia 2014

Update Youtube and shiet

Dobra, teaser już był, teraz może minimum konkretów.
Z jednego kanału urodziły mi się nagle łącznie 3.
I teraz podział będzie taki:
Kanał bębniarsko/muzyczny
Kanał z gamingiem. Niekomercyjnym
V-logi  - w sumie ten powstał tak na wszelki, bo nie wiem czy poza obecnie produkowanym (montowanym) filmem z wyjazdowej części wakacji coś się tam pojawi. Ale znacie mnie - nigdy nic nie wiadomo ;_;
Anyway, trzymajcie się, a ja idę nak(***) dalej materiały z gier. Matko ale sie w to wkręciłem <3

Na dobranoc łapcie jeszcze DISTURBED
Stay tuned (tak jak przez ostatnie pół roku)


EDIT:
Szybka myśl: dobrze zrobiona animacja poklatkowa nawet najbardziej ''znielubianą'' albo niepozorną osobę może zamienić w Boner-reasonera

piątek, 15 sierpnia 2014

piątek, 9 maja 2014

"Dom na skraju lasu"


Spokój. Oto czego potrzebowałem, by móc się skupić i dokończyć moją najnowszą powieść. Dlatego sprzedałem moje małe mieszkanie w centrum dużego miasta i kupiłem dom samotnie stojący na skraju lasu, tuż obok niewielkiego jeziora. Właściciel potrzebował pieniędzy na już i odsprzedał mi go w okazyjnie niskiej cenie, razem z całym wyposażeniem. Wprowadziłem się od razu.

Lubię wiedzieć wszystko o miejscu, które zamieszkuję. Podczas wizyty w okolicznej wsi postanowiłem więc wypytać się mieszkańców o historię tej okolicy. Zdziwiło mnie ich wrogie podejście i niechęć do mnie, gdy dowiadywali się, iż jestem nowym właścicielem domu na skraju lasu. Jedynie staruszka, którą napotkałem tuż przed powrotem do domu, okazała zainteresowanie. Właśnie od niej dowiedziałem się o burzliwej historii wsi. Jeśli wierzyć jej słowom, las obok którego mieszkam wzrósł na ciałach żołnierzy poległych w potyczkach partyzanckich, które miały tam miejsce. Wielu zabitych nigdy nie odnaleziono, po prostu pochłonęła ich ziemia. Mało tego, przed parunastu laty miała tu miejsce seria okrutnych morderstw dokonanych na mieszkańcach wsi przez przyjezdnego. Wtedy zrozumiałem niechęć lokalnych tubylców do mnie- w małych społecznościach takie wydarzenia zapadają w pamięć na długie lata. Podziękowałem staruszce i już chciałem odejść, gdy ta nagle dodała: „uważaj na siebie, młody człowieku”. Niby normalne słowa, które starsze kobiety często wypowiadają do znacznie młodszych od siebie ludzi, ale poczułem się dziwnie. Struna mojej duszy odpowiedzialna za odczuwanie niepokoju została poruszona. Prócz tego dojrzałem w jej spojrzeniu... Współczucie? „Zabobony, to wszystko zabobony, stary” starałem się uspokoić w myślach. Pomogło. Wróciłem do domu.

Pierwsza noc nadeszła niespodziewanie szybko i przyniosła ze sobą wiele koszmarów. Budziłem się w nocy w nieregularnych, choć krótkich odstępach czasu, zlany potem i przerażony mocą własnej wyobraźni. W moich snach dom nie stał na twardym gruncie, ale na stercie ciał w różnym stopniu rozkładu. Niektóre były świeże, a inne obróciły się w kupy kości. Cały las usłany był trupami, a drzewa zamieniły się w ogromne miecze, które tkwiły głęboko wbite w stosy zmarłych. Spadł deszcz w postaci nabojów, które przebijały ze świstem ciała. Dookoła utworzyły się kałuże krwi. Ale nie to było najstraszniejsze. Najbardziej przerażał mnie paniczny śmiech, który towarzyszył temu widokowi. Co gorsza, był to mój śmiech, lecz nie ja byłem jego źródłem. Sen powtarzał się za każdym razem, gdy próbowałem usnąć. Powitałem świt z przekrwionymi oczami i bolącą głową, a nocne koszmary zrzuciłem na karb zmęczenia i diametralnej zmiany mojego otoczenia.

Z domu postanowiłem wyjść dopiero po południu. Mimo irracjonalnych obaw, po otworzeniu drzwi las wyglądał zupełnie normalnie, nie zobaczyłem żadnych stosów ciał czy też krwawych kałuż. Udałem się na spacer w głąb lasu, by lepiej poznać otaczający mnie teren.

Po około półgodzinnym spacerze dotarł do moich uszu dźwięk zupełnie niepasujący do leśnego otoczenia- piękna melodia wygrywana na skrzypcach. Skierowałem się w stronę źródła owego dźwięku. Najciszej jak mogłem, by nie spłoszyć wirtuoza, stanąłem tuż za drzewem i podziwiałem perfekcjonizm osoby grającej. Była nią młoda kobieta, na oko od niedawna pełnoletnia. Jej twarz była ukryta za długimi, brązowymi włosami, więc nie mogłem jej dojrzeć. Skrzypce dzierżyła w lewej dłoni, natomiast w prawej smyczek poruszał się z niebywałą szybkością i gracją trącając struny. Zachwycony jej grą postąpiłem o krok do przodu i drobna, sucha gałązka pękła pod moim ciężarem. Dziewczyna słysząc hałas przestała grać i spojrzała lękliwie w moją stronę. Stanąłem jak zaczarowany na widok jej twarzy. Była zdecydowanie piękną kobietą, ale jej oczy.. Były zdecydowanie najpiękniejszymi, jakie miałem okazję ujrzeć w życiu. Były duże, szmaragdowe i niewinne jak oczy dziecka. Nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, uciekła zostawiając mnie samego. Udało mi się wrócić do domu przed nastaniem nocy. Nie męczyły mnie już koszmary, śniłem o jej fosforyzującym spojrzeniu.

Czas upływał bardzo szybko, a ja codziennie o stałej porze wracałem do miejsca, gdzie po raz pierwszy ją spotkałem. Ona też tam zawsze była i grała. Różne były to melodie, od wesołych i skocznych utworów, aż po smutne i depresyjne. Nie znałem wcześniej żadnego z nich, widocznie były stworzone przez nią, pokazywały odbicie jej emocji. Wiedziała o mojej obecności i zaczęła ją tolerować, lecz nie powiedzieliśmy do siebie nawet pojedynczego słowa. Aż do dnia, kiedy nad nami zebrały się burzowe chmury, a cały las zamilkł. Zapowiadała się naprawdę potężna burza. W chwili, gdy zaczęło padać podszedłem do niej i podałem jej dłoń. Po chwili wahania chwyciła mnie pod ramię i ruszyliśmy szybkim krokiem do mojego domu.
Z chwilą, gdy przekroczyliśmy próg na zewnątrz rozpoczęło się prawdziwe piekło. Słyszałem, jak woda z jeziora dziko uderza o brzeg. Dźwięk pękającego drewna upewnił mnie, iż molo będę musiał własnoręcznie odbudować. „Dziękuję”- słowa młodej muzykantki wyrwały mnie z zamyślenia. Jej głos był równie delikatny i efemeryczny jak spojrzenie. Zaczęliśmy rozmawiać przy winie, siedząc w moim salonie. Długie godziny spędziliśmy przy tej rozmowie, a alkohol lał się wręcz nieprzerwanym strumieniem. W końcu jej dłoń powędrowała do karafki i zatknęła korek dokładnie wtedy, gdy jej wargi spotkały się z moimi. Wylądowaliśmy w sypialni, a burza za oknem tylko rozpalała nasze żądze. Czułem jej paznokcie wbijające się spazmatycznie w moje plecy. Czułem też strużki krwi, które pojawiły się w miejscu głębokich zadrapań. Nie zważałem na to. Podczas gdy najpotężniejszy grzmot roztoczył się po nocnym niebie, oboje wydaliśmy z siebie głośny krzyk rozkoszy. Padliśmy obok siebie, zupełnie wyczerpani. Burza za oknem powoli dogorywała...

Rano obudziło mnie głośne łomotanie do drzwi. Wyjrzałem przez okno i przeraziłem się nie na żarty. Grupa okolicznych wieśniaków stała przed moimi drzwiami uzbrojona w sierpy i widły, a na ich czele stała ta sama staruszka, która była dla mnie życzliwa. Chciałem udać, iż mnie nie ma, ale jeden z mężczyzn nieszczęśliwie zauważył moją twarz w oknie i zaczął krzyczeć, wskazując na mnie palcem. Rozejrzałem się po pokoju w poszukiwaniu jakiegoś odzienia. Dopiero wtedy zorientowałem się, że dziewczyna zniknęła. Znalazłem wczorajszą koszulę i spodnie, po czym zbiegłem w dół po schodach, by otworzyć drzwi wejściowe nim zostaną wyłamane. Bałem się tych wiejskich dzikusów, cholernie się bałem.

Ogrom zniszczeń spowodowanych przez burzę zaszokował mnie. Słabsze drzewa opierały się wyrwane z ziemi o ich silniejszych kuzynów, a drewniane fragmenty z pomostu dopłynęły jakimś cudem aż pod moje drzwi. Jednak nie miałem tego przywileju, by kontemplować nad rozmiarem siły żywiołu, gdyż starsza kobieta przygwoździła mnie do ściany budynku z siłą, o jaką bym jej nie podejrzewał. „Była tu!!” Krzyknęła mi wprost w twarz z obłędem w oczach. W końcu postanowiłem dowiedzieć się o co tu chodzi i wyjawić jej prawdę. No, częściową prawdę.
 
Uspokoiła się znacznie, gdy dowiedziała się ode mnie, iż młoda dziewczyna jedynie przeczekała burzę i odeszła. Cały czas uroczyście przysięgałem, że do niczego między nami nie doszło, a ona wciąż szeptała „Jeszcze... Jeszcze, dzięki Bogu”. Niewiele zrozumiałem z jej wyjaśnień. Kobieta starała się mi wmówić, że moja nowa przyjaciółka jest demonem w ludzkiej skórze. Słuchając tych słów oparłem się wygodnie w fotelu, by powstrzymać wybuch śmiechu. Gdy moje plecy dotknęły oparcia skrzywiłem się z bólu, gdyż wczorajsze rany dały o sobie znać. Spostrzegawcza staruszka zauważyła mój grymas i na nowo zaczęła się wypytywać, tym razem „czy nie zostałem naznaczony czarcim znakiem”. Jednak w tej chwili nie wytrzymałem- zacząłem się śmiać. Obraziła się. Wstała i zaczęła zbierać się do wyjścia. Kiedy już przekraczała próg usłyszałem z jej ust, że tym razem za głupotę jednostki nie zapłaci cała wieś, dlatego nigdzie się nie ruszę bez dwóch wieśniaków u boku. Nie wiedziałem jeszcze wtedy o co jej chodzi i skąd taka decyzja. Jednak wyglądała na znacznie spokojniejszą po naszej rozmowie.

Wieczór powoli zapadał, a ja dalej nie mogłem opuścić mojego domu, który stał się więzieniem. Postanowiłem wziąć prysznic. Odkleiłem delikatnie koszulkę od ran na plecach, które zdecydowałem obejrzeć w lustrze. Zakrztusiłem się własną śliną, gdy ujrzałem na swoich plecach wydrapany kształt pentagramu skierowanego w dół. Prysznic stracił nagle na znaczeniu, ponieważ przypomniałem sobie słowa staruszki. „Czarci znak...” wyszeptałem bezwiednie. Od lustra oderwał mnie hałas, jaki zapanował na zewnątrz domu. Usłyszałem męski krótki krzyk, a potem drzwi frontowe otworzyły się. „A więc jednak po mnie przyszli” pomyślałem na chwilę przedtem, nim ujrzałem ją.

Szmaragd jej oczu skrzył się w ciemnościach mojego przedpokoju. W otwartych drzwiach widziałem wieśniaka leżącego z rozoranym gardłem. Krew tryskała z tętnicy niczym woda z węża ogrodowego pod ciśnieniem. Ciche słowa „jesteś już mój”, które wyszeptała wprost do mojego ucha, przewierciły mój umysł na wylot i rozbiły moją jaźń na części. Wciąż wtulona do mojej szyi wyjaśniła, że pentagram, który mam na plecach jest jej podpisem pod umową, a moim wkładem i jednocześnie zgodą jest owoc ubiegłej nocy- tu sugestywnie skierowała moją dłoń na swoje podbrzusze. I wtedy...

...doznałem najgorszego uczucia w życiu. Po prostu zostałem wypchnięty z własnego ciała, w które weszła ona. Moja własna twarz zwróciła się w moją stronę. Oczy osadzone głęboko w czaszce były szmaragdowe. Usta wydęły się i podmuch powietrza rzucił mną przez dom, wypychając za drzwi. Tym razem nie zobaczyłem lasu, który tak dobrze poznałem. Na zewnątrz roiło się od trupów i krwawych kałuż. Drzewa stały się długimi mieczami, które tkwiły wbite aż po rękojeści w ciała. Tym razem mogłem zobaczyć, że zmarli byli odziani w mundury wojskowe. Przynajmniej ci, których ciała nie rozpadły się zupełnie. W tle słyszałem paniczny śmiech. Dochodził wprost z moich ust. Jednak ta scena różniła się od mojego snu. Zmarli nie leżeli spokojnie, oni się poruszali. Pełzali, by wyrwać się z przygwożdżających ich szczątki mieczy. Wyrywali ze swoich pozostałości resztki kul, które kiedyś ich zabiły. Niektórzy pożerali swoich mniej ruchliwych braci. Będąc w niematerialnej postaci czułem dobrze ich pragnienia- chcieli krwi żywych, by zapobiec choć na chwilę rozkładowi. A były ich tysiące. Z drugiej strony zobaczyłem nadbiegającą grupę wieśniaków. Chciałem ich ostrzec, powstrzymać, ale nie mogłem.

Stałem w samym centrum wsi. Dookoła mnie wnętrzności i krew brudziły chodnik. Około stu ciał leżało rozczłonowanych i porozrzucanych w promieniu dwustu metrów. Nie mogłem wydusić z siebie słowa, po prostu stałem i patrzyłem na moje dłonie, z których skóra była zdarta aż do kości. Patrzyłem na dłonie, które rozszarpały tylu ludzi. Ona stała obok i gładziła mnie po włosach. „To...już...koniec..?”- słowa z trudem przeszły mi przez gardło. Zaśmiała się. „Ależ nie mój miły, to dopiero początek”. Na skraju lasu zamajaczyły niewyraźne sylwetki. Okaleczone i pokryte śluzem ciała stawały się coraz bardziej materialne. Ile jeszcze wiosek będzie musiało w ten sposób zostać poświęconych, by wszyscy ci przeklęci wrócili ze świata zmarłych? „Nasz syn wraz ze swoją armią da początek nowej erze... Naszej erze”. Nie mogłem dłużej tego słuchać, ani na to patrzeć. Wsiadłem do samochodu i uciekłem, nie goniła mnie. Usłyszałem za sobą donośny dźwięk skrzypiec. Danse Macabre, śmierć tańczyła z życiem.

Wróciłem do miasta. Znalazłem jakiś hotel i się w nim zaszyłem. Dziś minął szósty miesiąc od tych okropnych wydarzeń. I to właśnie dziś ją spotkałem. Przeszła obok mnie na ulicy, dotknęła dłonią mojego policzka. Jej brzuch jest już bardzo widoczny. Blizny na plecach palą mnie żywym ogniem, a w uchu wciąż słyszę jej słowa „jesteś mój”. Podświadomość podpowiada mi, że krew mieszkańców tego miasta wystarczy, by doprowadzić naszą misję do końca. I nastanie nowa era. Era śmierci. Wybaczcie mi.

 ---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Autor: Matt z Creepypasta Polska
Niczego nie przywłaszczam, wszelkie prawa autorskie należą do oryginalnego twórcy

Kolejna notka

Siemanko wszystkim... Mam trochę czasu, więc postanowiłem coś naskrobać, tak o. Może dlatego że przy praktycznie każdym wpisie mam chociaż po kilka wyświetleń, co oznacza, że ktoś to czyta -> kogoś to interesuje... Miłe uczucie... Zobaczyłem sobie dzisiaj bloga jednej z osób które mnie obserwują... I trochę demotywacja, bo jej wpisy się fajnie czyta, a jak patrze na swoje to trochę lipa... Może nie każdy ma ten dar :) jakbyście chcieli looknąć to tu macie LINK. Droga osobo prowadząca, gdyby był jakiś problem z tym, że to tu zamieszczam - daj znać. Usunę. I będę przynajmniej wiedział, że ty wiesz, że to wrzuciłem xD

Dobra, teraz mała retrospekcja.

Nie pamiętam o czym i kiedy ostatnio pisałem, ale w sumie znowu mam wrażenie, że dobry okres ''nadziei i radosnego pierniczenia minął''. Znów mi jest wszystko obojętne. Nawet kolejny friendzone, który swoją drogą pojawił się chyba najszybciej w mojej historii mnie nie zabolał.... Gdyby nie jej skarżenie się.... To mnie wpienia z lekka..... Ale co zrobić... Kobiety.... Gadają ciągle, jak to jest źle, ale ni ch** nie chcą sobie dać pomóc.... Nie moja sprawa.

W następnym wpisie, który zamieszczę zaraz po tym, wrzucę fajną creepypastę, znalezioną na CreepyPasta Polska na fejsie. Bo mi się spodobała. Bo ciekawa. Bo mogę :D

Teraz siedzę sam, słucham składanki chillstepowej i zamulam. Nikogo nie ma, nikt się nie odzywa. Wszyscy śpią.... Zaraz chyba też pójdę... Ludzie są dziwni, niektórzy nawet źli. Ale dla kilku dobrych wyjątków warto żyć. Dzięki Huda za kilka ostatnich dni, za 'Drugie życie' i za to, że wytrzymujesz.

Dobra zwijam, za moment creepa.  Cya all



Potrzebujesz miłości? Pozwól ją sobie dać, a nie szukaj tam, gdzie pustka i jałowość. Rozejrzyj się.

piątek, 18 kwietnia 2014

Jak to jest....

...pisać posta gadajac jednoczesnie przez telefon?
Postanowilem to sprawdzic :D
Gadam sobie w tej chwili z G. (kocham twoje nieskonczone minuty). Mam nadzieje ze dzieki temu ten wpis bedzie chociaz troszeczke inny. Taki ... Wiekszy od ostatnich. +pisany z apki androidowej xD

W kazdym razie ostatnio sie u mnie niewiele dzialo. Spedzilem cala srode za granica.. Hehehe. (dzieki <3) Zaczalem wyjasniac pewne rzeczy z bardzo wazna osoba. I jestem prawie pewien (coz za zmiana) ze uda mi sie to wyjasnianie dokonczyc... W ciagu... Najblizszego.... Roku? :D
Poki co jestem pozytywnie nastawiony do zycia i nawet gdybym mial trwac w roli podporka moralnego i psychicznego dla otoczenia - moge to robic bez problemu i z usmiechem. Jestem szczesliwy. Tak. Bardzo. 10000%. I nawet sarkazm mi jest dzisiaj niepotrzebny :D poobijany troche (ale to juz inna historia) xD
Dobrze jest a moze byc jeszcze lepiej. Bedzie.
A teraz: dziekuje G. za to ze tu ze mna siedzisz, sluchasz mojego graczowego gadania i ze masz do mnie cierpliwosc. I ze chcialo ci sie czekac az skoncze ten wpis. Mimo ze nie wiedzialas ze go tworze. Jestes wazniejsza dla mnie niz moglo ci sie wydawac. Amen

Dobra trzymka ludzie. Dzisiaj linka z nuta nie bedzie. Bo komorka. :D

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

niedziela, 13 kwietnia 2014

Sup

Siemanko ponownie.
Dzisiaj moooooże trochę więcej niż ostatnio. Taki w sumie update, ale bez save'ów. Ale jest ... o kurde dopiero za 15 północ... wtf myślałem że koło 2... czuję się przynajmniej dwie godziny późniejszy, więc wyrozumiałości troche :p

No to po kolei, od czasu obecnego wstecz...
Dzisiaj po raz kolejny przyjechała do mnie G. jestem szczęśliwy jak dziecko, ale wiecie dobrze, jak u mnie takie szczęście się zwykle kończy ;) Still, mam nadzieję, że MOŻE tym razem będzie inaczej. Right. Ogólnie dzisiaj dzień 100% udany + potem bekowy live Kilosa (nowo poznany ziomuś, chłopak przyjaciółki, propsy dla ciebie Kilos za twórczość -> STREAMY + Youtube) w towarzystwie Stefana *ochrona danych osobowych*... A teraz siedzę i gram w Bioshock: Infinite. Pamiętacie jak bardzo jarałem się fabułą? Wreszcie moge sam jej doświadczyć <3 Więc ten wpis powstaje na raty, jak mi coś wpadnie do łba to zapisuje :3

Wczoraj.... Wczoraj nawet nie pamiętam co się działo xD Serio, na chwile obecną pustka w głowie. Chyba się z kimś widziałem, ale nie wiem xD

Wcześniej szkoła, jakoś to leci w sumie. Mała jest szczęśliwa, w sumie to dobrze. Może Steve jest tym kogo potrzebowała, żeby normalnie funkcjonować... Szkoda, że nie umiem ogarnąć normalnego kontaktu z nią ostatnio... Może później.

Tak w skrócie o tym co się ostatnio u mnie działo. Znowu szukam zespołu. Znowu jestem bez sprzętu. Na szczęście wokół mnie mam dobrych ludzi. D., G., B., SharQ (A.K.A. Frodo, czy jaki inny Hobbit)... No i M. której w sumie zawdzięczam sporo, nie licząc znajomości z Kilosem.

W każdym razie, dzięki ludzie za wsparcie. Tak ogólnie.
Yesterday was a good day :3
Rastachill na dobranoc. A teraz idę dalej cisnąć w BS.
Cya


"-Are you afraid of God?  -No, but I'm afraid of You"

wtorek, 8 kwietnia 2014

NOPE

Ni ma. Miało być na 100. post. Nie wyszło. Czekałem, próbowałem robić. niestety. ale będzie. w końcu będzie.


Żyję. Jakoś mi leci. Ostatnio okazało się kto jest przyjacielem, a kto nie. Zdążyłem też znowu zostać sinlgem. W pokojowy sposób. Z tego miejsca dziękuję Danie za wsparcie, obecność i pomoc przy filmach :D
Oraz Gumisiowi. Dzięki, że wróciłaś do mojego życia po tych paru latach :)
Dzisiaj to tylko krótka oznaka istnienia. Niedługo może sklecę coś normalnego.
Keep livin', Keep Drummin', Keep beeing awesome

Associated

czwartek, 27 lutego 2014

It is coming....

No ludzie ten weekend bedzie rozluznieniem i praca zarazem :d nastepny post to kamien milowy :3
Stay tuned :D

środa, 26 lutego 2014

Post szumnie zwany Dziewięćdziesiątym Ósmym

Lawl poszedłem dziś na konkurs ortograficzny. Ciekawe jak poszło....
Zbliżają się trzy koncerty pod rząd... (piątek poniedziałek i wtorek) a Pigeons Attak (były W.A.T.) jest chwilowo średnio przygotowany.
Chce mi się zdechc, siedzę z Bassem, ale nie umiem nic pograć ;_; ale przynajmniej brzmienie ma mega <3 (PRZYKŁAD)

jutro gigant próba. Damy rade. 5 kawałków do ogarnięcia w tym jeden własny....

Nie wszystkie tematy będę mógł poruszać tutaj, ze względów na święty spokój (tak, już cię wykryłem, Źródło :))

Cóż, da sie? da sie.

Zajebiście mi się ten obrazek podoba <3


Tak bardzo nawet kot jest ode mnie lepszy *butthurt*



Narazie ludzie :D


Setny wpis coraz bliżej.... uuuuuu..... :3

niedziela, 2 lutego 2014

ZAWIESZENIE

Blog tymczasowo zawieszony.
Problemy techniczne (''uprzejmie donoszę, że''). Niektórzy widać lubią dzielić się informacjami z innymi. Mam nadzieję, że wkrótce się to rozwiąże.
Amen. Póki co macie linka do naszego pokoju na PlugDJ'u (spam spam) LNIK

sobota, 1 lutego 2014

It's been a while....

Kuuuuurdeee, byłem pewien że opublikowałem już ze 3 posty. a to kopie robocze xdd

teraz sie wziąłem, siedze sobie o 23, dnia pańskiego 1.02.2014r, i piszę takiego oto posta.

Sporo sie pozmieniało, nowy friendzone (I tak lubie Peggy xd), znalazłem sobie jedną taką, co to już ponad miesiąc ze mną wytrzymała.... Zero sprzeczek <3
Jestem szczęśliwy, mimo że sprzęt z salki WAT'a (któremu to WATowi nota bene sie troche rozpadło...) będzie niedługo zwrócony do właściciela, a koncert tuż tuż....
Ludzie się kłócą dookoła mnie a ja nie wiem co robić.... Matko, ratunku x___x.
Dzięki wielkie Adasiowi, który teraz ze mną zarywa kolejną nocke na skajpie.
Macie kanał do PlugDJ, siedzimy i słuchamy muzy :D
http://plug.dj/227f9c33/

już niedługo 100 wpis.... PREPARE YOUR ANUSES <3