piątek, 5 sierpnia 2016

#notka_na_blogu

Żyję. Dłuższą chwilę już nie pisałem, to prawda. Niektórzy (hehe) marudzili, że nic sie nie pojawia... Nie czułem potrzeby pisać.... Teraz czuję. Jest kuźwa 3.40  w nocy z piątku na sobotę. Większość ludzi w moim wieku, których znam, albo śpi albo imprezuje o tej porze. A co robi Verbel? Czeka aż mu sie jebany film wyrenderuje, żeby puścić upload, żeby nie mieć cały dzień kompa zajętego. Po kupnie nowego sprzętu zacząłem nagrywać. Zresetowałem swój kanał jutubowy (link dla ciekawych, chociaż nie wiem czy znajdziecie tam coś dla siebie).  Zacząłem nagrywać swoją krzywą mordę razem z grami w tle. Sam albo w duecie z moim dobrym ziomeczkiem. A jutro znowu Angel będzie na mnie krzywo patrzeć bo przez pół dnia będę odsypiał nockę.... Albo odpisze jej rano i potem będę zombiakował przez reszte dnia... ehhh.... Przepraszam ;_;
Moje życie póki co idzie w dobrym kierunku.... Nawet jeśli nie zacznę studiów (a za to pewnie zostanę wyklęty przez pewne osoby z dalszej rodziny) i pójdę do pracy, to zawsze krok w stronę usamodzielnienia się. Feels good man...
Teraz mogę sobie w spokoju poklepać, bo film dalej się renderuje... Kurcze dziwnie tak, dawno mnie tu nie było, czuję się prawie obco.... Coś mnie zmienia od środka, nie wiem dokładnie co (albo wiem ale wam nie powiem), w każdym razie to jest dobre. Mam nadzieję, że nie skończy się jak zwykle. Bo to już by była kurwa przesada Góry. Moja karma jest na takim plusie, że powinienem mieć rangę "Saviour". A czasami w feedbacku od losu dostaję tylko plaskacza mokrą rybą w twarz. I nic poza tym się nie dzieje. Ale to też powoli się zmienia. Jest naprawdę fajnie. Po dzisiejszej premierze Suicide Squad, o której nagrałem renderujący się właśnie materiał (a szczegółowy nagrywam jutro) jestem w miare pozytywnie nastawiony do nadchodzących filmów z marki DC jak i Marvela (tak wiem, ''konkurencja'')
Chciałbym mieszkać sam, chciałbym mieć możliwości i dawać możliwości.
TAK D. WIEM ŻE MIAŁEM CI DAĆ NAGRANIE CYTATU, zjebałem ale jutro nagram też i podeślę, jeśli to czytasz D:
Oho, 94% zapisywania filmu, so close.... Ehhh.... Czasami nie wiem co ze sobą zrobić. Troche ból że nie można spędzać czasu z bliską osobą, bo takie są chujowe warunki... Dużo bym dał, żeby to zmienić, ale jestem tak bezradny, że aż mnie trzęsie wewnętrznie... Ale co zrobie, marudzić nie ma sensu bo to tylko triggeruje złość... Póki co bezsilnie godze się na wszystko co....
O, mniejsza z tym, odgłos zapisanego filmu uratował mnie przed wylewaniem się tutaj. Nie dzisiaj. Trzymajcie się, moja droga garstko czytelników. Do zobaczenia na ulicy/domówce/w internecie. Dobranoc, a właściwie prawie dzień dobry. Verbel over and out

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz