wtorek, 30 kwietnia 2013

Nocny wpis

Godzina 1:54 a Verblu co robi? postanawia napisać notke, genious.

Siedzę z deszczem i Gentlemanem w słuchawkach i tak się zastanawiam....
Czy to co w życiu robię jest słuszne? Czy decyzje przeze mnie podejmowane nie zaprowadzą mnie kiedyś na skraj szaleństwa? Tego się dowiem na samym końcu.... Ale analizując swoje życie do tej pory... Nie żałuję tego jak postępowałem. Bo dzięki temu co robiłem kiedyś, jestem teraz tym człowiekiem, tym pojebem, który to pisze :D I lubię siebie takiego, serio. Ciesze się z ludzi którzy mnie otaczają, z wydarzeń w których biorę udział.
Teraz pozostaje jedna kwestia wymagająca podjęcia decyzji, chociażby nic nie wnoszącej.... Próbować się angażować w jakąkolwiek znajomość bardziej niż do poziomu "przyjaźni"? Warto ryzykować? Znając mnie jako człowieka, który w tej chwili naprawdę nie ma nic do stracenia, pewnie się w to wpakuje, chociaż mam rozbieżne przeczucia co do tego.... Meh....Cóż. Pożyjemy, zobaczymy.
Zastanawiam się czy pisać coś więcej, w tej chwili przeklikuję swój tok myślowy na wirtualną kartkę papieru.... Fajne uczucie, tak po prostu myśleć na papierze, olewając formę i po części treść.... W sumie ktoś mógłby powiedzieć "przedłużasz na siłę notkę, idioto".... Ale wiecie co? Gdyby ktoś mnie zapytał, dlaczego to robię, odpowiedziałbym, cytując Tivolta: "Bo mogę". Bo tutaj jest takie moje miejsce w świecie gdzie mogę sobie pisać, bazgrać, bluzgać i nikt nie ma prawa się dowalić. Nawet moja kochana rodzicielka musi to strawić, że w niektórych wpisach kultura leci na łeb, na szyję. Ma wolny wybór - toleruje, albo wychodzi. Tak jak reszta ludzi, którzy tu zaglądają. Robicie to z własnej woli :) nie zmusza was do tego kompletnie nikt. Mnie też nie zależy na wyświetleniach, bo nic mi z tego nie przychodzi, poza świadomością, że moje pierdzielenie kogokolwiek interesuje. Ja po prostu chce mieć takie swoje miejsce, taki shoutbox na którym mogę sobie pokrzyczeć.....
Jest godzina 2:11 a ja będę kończył tę notkę... Posiedzę pewnie jeszcze z godzinkę a potem oddam się w objęcia Morfeusza (or whatever it is)....
Trzymajcie się :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz