JA......PIER.....DO.....LE..... Mój mózg po ponad 9 godzinach śledzenia fabuły gry "Bioshock: Infinite" podczas zakończenia został rozsadzony na kawałki! Ta gra oficjalnie zostaje moją pierwszą pozycją, i jest bezsprzecznie najlepszą grą, w jakiej kiedykolwiek miałem okazję uczestniczyć (nie osobiście, byłem obserwatorem ale szczerze wolę takie "przechodzenie" gier ;)). Mechanika gry nie przeszkadza w zabawie, postacie są wyraziste, grafika prześliczna, voice acting zrobiony idealnie.... A o fabule nawet nie wspominam, bo nie chcę spojlerować, tylko odsyłam was do pierwszego odcinka pełnego walktrough u Tivolta - Bioshock: Infinite - Fabuła cz. 1
Nie pozbieram się po tym co się działo na samym końcu jeszcze długo.....
Trzymajcie się
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz