niedziela, 16 października 2016

Koniec.....?

Zmiany, zmiany, zmiany... Ostatnie 10 miesięcy to była ciągła zabawa w kotka i myszkę ze zmianami. One z niemałą pomocą próbowały mnie dorwać, a ja sam próbowałem się przed nimi obronić. Dopadły mnie. Mimo ich dużej ilości chyba jeszcze udało mi się zachować resztki siebie. Ale zauważyłem w jak zastraszającym tempie zacząłem się "starzeć"... Zmiana myślenia o dobre 180 stopni w ciągu tak krótkiego czasu....Cóż... przeżyłem... a przynajmniej jakiś procent mnie...  Ponoć to wszystko ma mi służyć... Czas pokaże.
W związku z tymi zmianami przyszedł też czas na tego bloga.... Muszę się zastanowić, co z nim zrobić... Czy zostawić go jako archiwum, założyć nowego w myśl tych zmian (o tym co i jak w dalszej części będzie), czy może pisać na nowym a do tego wracać jak dusza Verbla się odezwie, czy może usunąć starego w cholerę i tworzyć (to dobre słowo) już tylko na nowym......... Okaże się w ciągu najbliższego tygodnia (góra kilku miesięcy).
A teraz niektórzy mogą zapytać "Verbel ale po cholere chcesz zakładać nowego bloga?". Otóż okazuje się, że będę musiał przejść na szyfrowane wpisy. I to nie szyfrowane technologicznie, tylkko po prostu.... Bawić się w bajkopisarza.... To będzie długa i męcząca przeprawa... Potem się okaże ile prawdziwości w tym zachowam... Ale chyba standardowe pisanie jest zbyt niebezpieczne w mojej obecnej sytuacji.....



A propos sytuacji. Wiecie co? Po raz kolejny zobaczyłem dzisiaj jak wielki mam talent :D  Do niszczenia nastroju i do podcinania skrzydeł. Zostałem poprzez pewną metaforę nazwany ideałem. NORMALNY MYŚLĄCY CZŁOWIEK ODPOWIEDZIAŁBY JAKIMŚ UŚMIECHEM, SERDUSZKIEM CZY CZYMŚ KURWA TAKIM, ZAMKNĄŁ MORDĘ I POZWOLIŁ ŻYĆ TEJ DRUGIEJ STRONIE W SŁODKIEJ NIEŚWIADOMOŚCI. A co Verbel zrobił? Musiał kurwa od razu wszystko naprostować, żeby przypadkiem nie było niejasności. I tym samym spowodowałem prawdopodobnie większą szkodę niż gdybym po prostu przytaknął.... Kuźwa,  jak człowiek sie ma uczyć na błędach kiedy na każdym kroku czekają na niego nowe zasadzki, i nieraz sie okazuje że to samo podejście w takim samym typie sytuacji daje nagle boom, dwa różne efekty z czego jeden ratuje a drugi zabija. Do chuja z taką robotą. Może Podróżnik ma racje.... Może powinienem zacząć po prostu dobrze odgrywać rolę którą ktoś we mnie zobaczył, porzucić resztki siebie i dać światu to czego świat chce. Będę się jeszcze musiał ze sobą samym pożegnać. I to ostatecznie bo zajmuje mi to strasznie dużo czasu.... Verbel powinien umrzeć dawno temu i zostać zastąpiony "Tym kimś".
A teraz ide spać bo jutro mam wczesną pobudkę. Mam nadzieję, że H2K wejdą do półfinału Worldsów.

Już wkrótce okaże się czy to koniec takiego człowieka jakim mnie znacie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz