Siedzę, popijam magiczny napój produkcji mojej śp. Babci, jako że w sumie zaczął się dzień babci chwile temu... Jest.... Nieźle... Dzisiaj wyżyłem się artystycznie na ćwiczeniówce, wyszedłem stamtąd z bananem na ryju potężnym :D
Ale z drugiej strony ... Ostatnio znowu strasznie łatwo się denerwuję... Jak zwykle nigdzie na zewnątrz tego nie widać, albo prawie nie widać, ale wkurwiają mnie dosłownie takie pierdoły, że szok....
Ehhh, trzeba znowu znaleźć sposób na wewnętrzny spokój i niewzruszenie... przynajmniej częściowo... bo zacznę być szkodliwy dla środowiska... i po co to komu.... ja chcę być tylko dobrym człowiekiem... niech mnie ch*j...
swoją drogą jak to się stało, że ja, człowiek Oaza Spokoju, potrafie dostawać do głowy na samo wspomnienie o jednej osobie? Dlaczego to tak bardzo na mnie oddziałuje.... z całego życia na wyjebce doszło do czegoś takiego... że pojawiły się już 2 osoby, o których jak slyszę to mnie chuj strzela.... kurwa... nie wypiłem nawet jednego kieliszka aroniówki, a już czuje że mi ciśnienie skacze... musze sie uspokoić
musze sie wyspać
potrzebuje bliskości... ciepła... potrzebuję cholernej "bańki spokoju" bo eksploduje....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz