Przyjaciel, czy wróg? Pomoc, czy element zawadzający?
Dzisiaj dowiedziałem się, że można żyć w symbiozie ze swoimi demonami i to współżycie wcale nie musi być katorgą... Obie strony mogą na tym skorzystać jeśli tylko odpowiednio się dogadają... Dzisiejszy dzień mogę uznać za 100% udany ponieważ konczę go z uśmiechem i bez wyrzutów sumienia bo nikomu krzywdy nie wyrządziłem... a nauczyłem się rozmawiać ze swoim ''alter ego''... dostał nawet fajne imię i to nie ode mnie... mili państwo - oto Rebel. Rebel jest chujem. W sensie nie że penisem, tylko takim wkurwiającym chujem. -Dzięki cwelu! Ty ty uważaj, bo jak ci te twoją owieczke nie tak kiedyś obróce to będziesz beczał przez następną dekadę. - Dobra dobra, morda ziomuś, najadłeś sie to do spania.
No, i tak oto Rebel stał się kimś w rodzaju towarzysza a nie tylko wiecznej chęci... nie powiem czego...
A teraz kończę tego posta, ide obejrzeć troche strumyka i idę się wyspać. Pierwszy raz od miesiąca. Ejmen.
ps. Kocham cię. Najbardziej na świecie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz