Księga Duszy... Znów to zrobiłem, otwarłem ją i zacząłem czytać. Na początku wszystko było cudownie, kolorowo, świeciło się. Podobalo mi się to miejsce. Ale potem zrobiło się ciemno, cicho i przeraźliwie zimno... Ale czytałem dalej, nie mogłem przestać... Poczułem jak wielkie krople spływają mi po twarzy... Ale nie mogę przestać, czytam dalej... Nagle... Urwało się... Koniec rozdziału... Co? Dlaczego? Ah, no tak... To wciąż powstaje, jest nieukończone. Zamknąłem ją... Poczekam na kolejny rozdział... Może będzie lepszy? Ta dusza jest piękna... Ale cierpi takie rzeczy, których nie zesłałbym na najgorszych wrogów....Gdybym tylko mógł coś zrobić.... Ale nie mogę. Poczekam na kolejny rozdział.
A teraz historyjka:
Chłopczyku masz jakieś marzenie?
Tak, chcę być znany.
A znany z czego?
Nie wiem, chcę być znany... W ogóle kto to jest Znany?
Słyszałem, że kiedyś Znany był z kompletnych improwizacji nie na temat, nawet w ogóle bez tematu. Po prostu tworzył coś z niczego, był jak w amoku. A potem o nim napisali, raz, drugi. Później on sam o sobie napisał. Dzięki nim, albo przez nich, nie pamiętam już. w każdym razie wypromowali go. A on dalej improwizowal, gdzie popadnie, jak popadnie. Ludzie się śmiali. Ale nie z niego, tylko z nim. Bawiły ich te jego improwizacje. W końcu Znany był z kompletnych improwizacji nie na temat wystąpił w końcu na dużej scenie. Wystąpił i zgarnął nie ziemskie, tylko kosmiczne brawa. Zgarnął je i poleciał z nimi do domu na napędzie odrzutowym po wczorajszej fasolowej z chlebem. Całe miasto poczuło, że leci. Co zrobił z tymi brawami? Nikt nie wie, chociaż legendy głoszą, że sprzedał na Alledrogo po całkiem ziemskich cenach. Potem poszedł improwizować dalej. Ktoś kiedyś stwierdził, że z jakimś tam Kondziem poszedł w szranki w improwizacji, ale ten drugi miał rozpisane wszystko w scenariuszu i tym nieuczciwym sposobem wygrał wszystko i trafił do jakiejś znienawidzonej przez nowożytnych książki. Karma dziwko. No i potem poszedłem... Ekhm, Znany był z kompletnych improwizacji nie na temat poszedł do baru z kumplami. po drugim piwie tak mu się język rozwiązał, że sam Eminem musiał przyjechać go obczaić i zbić z nim piątkę. Too sie nazywa szacun na dzielni, jeśli biały murzyn cię szanuje.
-No dobrze, ale znany z czego?
-Nie wiem synku....
Koniec historii o ZnanymByłZkomletnychimprowizacjinienatemat.
Dobranoc szary świecie. Idę poszaleć na amerykańskich drogach i coś zjeść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz