niedziela, 22 stycznia 2017

Pamiętaj....


"Pamiętaj, kiedy znów zdziczeję, odrzyj mnie z wichrów i ugłaskaj."








Gdyby nie ty, nie wiem kim bym teraz był... Ale za żadne skarby nie chciałbym tego sprawdzić.

piątek, 20 stycznia 2017

Siedzę..

Siedzę, popijam magiczny napój produkcji mojej śp. Babci, jako że w sumie zaczął się dzień babci chwile temu... Jest.... Nieźle... Dzisiaj wyżyłem się artystycznie na ćwiczeniówce, wyszedłem stamtąd z bananem na ryju potężnym :D
Ale z drugiej strony ... Ostatnio znowu strasznie łatwo się denerwuję... Jak zwykle nigdzie na zewnątrz tego nie widać, albo prawie nie widać, ale wkurwiają mnie dosłownie takie pierdoły, że szok....
Ehhh, trzeba znowu znaleźć sposób na wewnętrzny spokój i niewzruszenie... przynajmniej częściowo... bo zacznę być szkodliwy dla środowiska... i po co to komu.... ja chcę być tylko dobrym człowiekiem... niech mnie ch*j...
swoją drogą jak to się stało, że ja, człowiek Oaza Spokoju, potrafie dostawać do głowy na samo wspomnienie o jednej osobie? Dlaczego to tak bardzo na mnie oddziałuje....  z całego życia na wyjebce doszło do czegoś takiego...  że pojawiły się już 2 osoby, o których jak slyszę to mnie chuj strzela.... kurwa... nie wypiłem nawet jednego kieliszka aroniówki, a już czuje że mi ciśnienie skacze... musze sie uspokoić
musze sie wyspać
potrzebuje bliskości... ciepła... potrzebuję cholernej "bańki spokoju" bo eksploduje....

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Stało się

Przyjaciel, czy wróg? Pomoc, czy element zawadzający?
Dzisiaj dowiedziałem się, że można żyć w symbiozie ze swoimi demonami i to współżycie wcale nie musi być katorgą... Obie strony mogą na tym skorzystać jeśli tylko odpowiednio się dogadają...  Dzisiejszy dzień mogę uznać za 100% udany ponieważ konczę go z uśmiechem i bez wyrzutów sumienia bo nikomu krzywdy nie wyrządziłem... a nauczyłem się rozmawiać  ze swoim ''alter ego''... dostał nawet fajne imię i to nie ode mnie... mili państwo - oto Rebel. Rebel jest chujem. W sensie nie że penisem, tylko takim wkurwiającym chujem. -Dzięki cwelu! Ty ty uważaj, bo jak ci te twoją owieczke nie tak kiedyś obróce to będziesz beczał przez następną dekadę. - Dobra dobra, morda ziomuś, najadłeś sie to do spania.
No, i tak oto Rebel stał się  kimś w rodzaju towarzysza a nie tylko wiecznej chęci... nie powiem czego...
A teraz kończę tego posta, ide obejrzeć troche strumyka i idę się wyspać. Pierwszy raz od miesiąca. Ejmen.


ps. Kocham cię. Najbardziej na świecie

sobota, 7 stycznia 2017

Czas Enigmy

Całą niedzielę będę musiał spędzić z kartką, długopisem i dużą ilością kurew sypanych jeśli coś pójdzie nie tak. It's time to make up some code.

wtorek, 3 stycznia 2017

2017

Od tygodnia chodzę w stresie, od paru nocy mam koszmary.... Tak, zdecydowanie początek tego roku jest zwiastunem samych pozytywnych rzeczy x.x
Mam nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie dużo lepszy niż poprzednie i rozwieje wszystko ku dobremu.... Jeśli nie... To sam nie wiem co zrobię.




"(...)You found me in the cold, now I am
Wrapped within the warmth of your touch
There's never a moment that I'd let slip by, in your eyes
Are we growing old day and day?
Am I melting in the rays of this love?
Never ever gonna let you go
Don't let go.
 (...)
Slow it down, now
I cannot remember
Why I let them chew on my brain
They've come and left this town
In smouldering embers
But my gift will die in your eye (...)"

Nie pozwólmy mu umrzeć...

niedziela, 1 stycznia 2017

Error 404

Miałem już dzisiaj nie włączać kompa. Miałem ogarnąć się, poczytać książkę i iść spać o normalnej porze bo jutro pierwsze szkolenia...
Ale nie mogę. Muszę bo jak nie uwolnię myśli to nie zasnę.
Zastanawiam się, czy to ze mną coś jest nie tak... Czy znowu tylko ja tak mam?
Wczorajszy dzień był spoko. "Impreza" and shit... Dzisiaj.... Przeegzystowałem. Apogeum nastąpiło kiedy wyszedłem od kumpla i nagle mój mózg przestał mieć pod ręką zapychacze myśli uwagi i czasu.... Dotarło do mnie dlaczego cały dzień nie odczuwałem głodu... Dostałem taką falą apatii, poczucia pustki i tęsknoty, że dobre 10 minut stałem pod domem i przygotowywałem się do wejścia, żeby nikt niczego nie zauważył i nie zadawał niepotrzebnych pytał. Bo co ja bym im powiedział? Że sylwester się nie udał? Przecież się udał...
Dlaczego tak jest, że rzeczy które z pozoru nie powinny mi w ogóle robić różnicy, ot, jeden dzień bez rozmów, kontaktu, mnie doprowadzają do stanu gdzie nie umiem trzeźwo myśleć, w pełni sprawnie funkcjonować? (tak, ten post jest chyba jedynym postem którego treść  w głowie kołatała mi się przez dobre 6 godzin... fajnie nie? Chodzisz i myślisz że musisz coś napisać bo cie ch*j strzeli).
Dlaczego nie mogę przestać ciągle się zastanawiać pytaniami z języka polskiego, z zakresu gramatyki? "Co robi? Co się z nią dzieje?' Albo psychologii "Jak się czuje? Czy jest w humorze?". To już nawet nie jest jakaś tam panika,  o której nadużywanie byłem wielokrotnie posądzany... To jest poprostu ściskające żołądek poczucie cholernego osamotnienia... Tak jakby nagle cała reszta ludzkości nie istniała i nie miała żadnego znaczenia, poza tym jednym, jedynym istnieniem, które akurat jest poza zasięgiem....
Nie wiem.... Nie umiem sobie tego wyjaśnić, widzę tylko, że odczuwam efekty...
Potrzebuję popołudnia... Dobrego popołudnia, nie w biegu, nie w pośpiechu nie z ciągłym zaprzątaniem sobie głowy czymkolwiek innym.... Inaczej chyba zwariuję... Nie tak wyobrażałem sobie początek 2017 roku...

Tak teraz czytam to co napisałem.... I kolejne pytanie pojawia mi się w głowie... Dlaczego "posty same się piszą" tylko jak jestem pod wpływem skrajnych emocji? Czy to pozytywnych czy negatywnych? Dlaczego muszę doprowadzać swoje serce  do stanu przedzawałowego  (z premedytacją czy mimochodem) żeby powstało coś kapkę bardziej "ambitnego" od codziennego gówna które normalnie tu postuję?  CO JEST ZE MNĄ NIE TAK?



A teraz dla was  - żeby ten nowy rok był lepszy od poprzedniego i obfitował w same pozytywy... Wszystkiego dobrego.
_________________________________________________________________________________________
Parafrazując pewnego polskiego, dość znanego pisarza: 
"Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Jak się dziś czujesz, co robisz kochanie?