środa, 22 lutego 2017

Coś...

... się zbliża. Coś dużego. Niekoniecznie tutaj, niekoniecznie teraz, niekoniecznie w tym tygodniu. Ale mam parę pomysłów. I chcę je doprowadzić do skutku. Stay tuned. Angel znowu będzie mi suszyć głowie bo jest godzina 4 a ja dopiero się kładę. Ale lubi moją twórczość. Więc chyba mi wybaczy spanie do południa i  się ucieszy jeśli wszystko się uda. c:
Dobranoc ludzie. I pamiętajcie - odpowiednia ilość snu to podstawa zdrowego trybu życia!

środa, 15 lutego 2017

Od eksperymentu do alkoholizmu, czyli historia trunków.

Disclaimer: Post może zawierać informacje błędne, nieprawdziwe i zmyślone. Jest tworzony w celach czysto humorystycznych, a autor nie ma pojęcia o temacie prawie w ogóle, gdyż jest mało pijący a część rzeczy pamięta jeszcze z czasów szkolnych i opowieści z książek.


A więc to było tak. Daaaawno daaaawno temu pewien chłopina idąc przez pole zobaczył stado dzików, które najadło się jabłek leżących już jakiś czas pod drzewem. Zauważył, że nie zachowywały się one normalnie. Zataczały się i przewracały... I wtedy postanowil narwać świeżych jabłem i zostawić je w beczce na jakiś czas. Kiedy wyjął je i spróbował *spróbowal... hue* tego co zostało na dnie poczuł się dziwnie. Miał problemy z mówieniem i utrzymaniem równowagi. Położył się i zasnął, a gdy się obudził - strasznie bolała go głowa. To w dużym  skrócie była pierwsza zarejestrowana w historii sytuacja nawalenia się napojem z alkoholem.

Kilka stuleci później: Ludzie nauczyli się  w bezpieczny wytwarzać różne odmiany alkoholu, chociaż najpopularniejsze było klasyczne wino, głównie dlatego, że woda była zbyt zanieczyszczona żeby ją bez obaw pić, a alkohol odkażał i konserwował więc nawet dzieci dostawały do posiłku rozcieńczony napój gronowy. Napój bogów jak się okazało, gdyż wedle podań historycznych już na Olimpie piło się go obok ''boskich'' standardów.  Ah co za śmieszki z tych bogów... Pili zanim ludzie to opracowali... Niesamowite. No ale ciśniemy dalej. Wino miało już swojego własnego spasłego boga, Dionizosa. Robili święta na jego cześć. Uwielbiali być nietrzeźwi. Ale wiele odmian powstawało  już na tyle świadomie że zaczęli kombinować z danymi smakami wina. Ze wzgledu na technologię nie mieli jak dodawać chemii i innego ustrojstwa, dlatego na bazie full naturall potrafili zrobić tego od cholery i Dionizos jeden wie jakim cudem do tego doszli (nie licząc metody prób i błędów). Ale było, lubili je dalej tak samo, chociaż każdy inne.

I potem nadeszły złote wieki średnie (tak średnio między 1250 rokiem naszej ery  a jakimś 1700) gdzie alko lało się lepiej niż na wszystkich gimbusiarskich imprezach razem wziętych. A produkcja wina była tak zajebiście rozwinięta że zostało od cholery zapasu który dziś warty jest majątek. Albo dwa mająteki. No i oni sobie chodzili na bitwy i popijawy na zmianę. Ogólnie już teraz popularne bylo też bardzo piwo i znaczna część ''prawdziwych chłopów'' na nim się opierała. nie mialo tak dziwnego smaku jak wino i łatwiej wchodziło. Miało też troche mniej procent  więc można bylo go wypić więcej zanim miało ochote się rozjebać drewniany kufel na głowie kumpla. Wino zostawili więc kobietom i wyciumkanym lalusiom z ''arystokracji''. Ogólnie wszystkim którzy goląc twarz golili też swoje waginy. Do czasu.

Przyszedł XXI wiek. Ludzie w 90% zapomnieli że kiedyś liczył się smak. Produkcja wszelkiego rodzaju alkoholu jest tak ogromna *a ceny wciąż wysokie* że niewiele osób ma dalej ochotę spróbować jednego kieliszka (albo tam żarówki, jak zwał tak zwał, grunt że świeci i że z prądem) tego cudu wyprodukowanego 500 lat temu którego każda kropla potrafi wykręcić ci język na lewą stronę ze trzy razy,  bo może. Znaczna większość woli kupić coś sprzed paru lat za dyche czy dwie (bo to minimum juz przeleżalo i swoje przegniło) i po prostu się napić. Albo kupić coś za troche więcej bo ma więcej voltów i po prostu się najebać. nie rozumiem ludzi. Nie rozumiałem. I nigdy nie zrozumiem.

Podsumowując - ALKOHOL TO WRÓG LUDZKOŚCI. WIĘC TRZEBA W MORDĘ GO LAĆ.
Amen

czwartek, 9 lutego 2017

Bezsenność

Znacie to? To taka sytuacja kiedy jesteście BEZ SNU.
Leżę w łóżku od 3 godzin. Głowa mnie napierdala. Nie umiem zasnąć,  kręcę się z boku na bok, przez świadomość przelewa mi się jakieś miliard myśli na sekundę, za chwile mama wstaje do pracy... jest 4 nad ranem... dziękuję losowi że zajęcia mam dopiero na 18.30
tylko jak ja się wytłumaczę Angel...? pomyśli pewnie, że znowu grałem do samego rana... ja tylko chcę zasnąć, tak bardzo chcę zasnąć.... jeśli to się zacznie powtarzać, to będzie źle... mam nadzieję, że nie będzie....
przynajmniej dzisiaj byłem na najlepszej randce świata. Nie w moim ulubionym, tylko nowym miejscu ale z ukochaną osobą. W dobrej atmosferze. Szcześliwy że żyję. Idę spróbować znowu zasnąć, może przed świtem się uda. Trzymajcie się ludzie. I pamiętajcie- odpowiednia ilość snu to podstawa zdrowia... kurwa jego mać

wtorek, 7 lutego 2017

cytat

Czuje sie paskudnie i nie mam siły nawet opisywać co się we mnie dzieje teraz.
Ale zostawiam tutaj to, autora nieznanego.

"Niektórzy mężczyźni sprawiają że kobiety płaczą, inni że nie śpią po nocach. Są też tacy, którzy sprawiają, że kobiety nie mogą przestać się uśmiechać - to są Ci właściwi."

piątek, 3 lutego 2017

Some stuff

Księga Duszy... Znów to zrobiłem, otwarłem ją i zacząłem czytać. Na początku wszystko było cudownie, kolorowo, świeciło się. Podobalo mi się to miejsce.  Ale potem zrobiło się ciemno, cicho i przeraźliwie zimno... Ale czytałem dalej, nie mogłem przestać... Poczułem jak wielkie krople spływają mi po twarzy... Ale nie mogę przestać, czytam dalej... Nagle... Urwało się... Koniec rozdziału... Co? Dlaczego? Ah, no tak... To wciąż powstaje, jest nieukończone. Zamknąłem ją... Poczekam na kolejny rozdział... Może będzie lepszy? Ta dusza jest piękna... Ale cierpi takie rzeczy, których nie zesłałbym na najgorszych wrogów....Gdybym tylko mógł coś zrobić.... Ale nie mogę. Poczekam na kolejny rozdział.



A teraz historyjka:
Chłopczyku masz jakieś marzenie?
Tak, chcę być znany.
A znany z czego?
Nie wiem, chcę być znany... W ogóle kto to jest Znany?
Słyszałem, że kiedyś Znany był z kompletnych improwizacji nie na temat, nawet w ogóle bez tematu. Po prostu tworzył coś z niczego, był jak w amoku.  A potem o nim napisali, raz, drugi. Później on sam o sobie napisał. Dzięki nim, albo przez nich, nie pamiętam już. w każdym razie wypromowali go. A on dalej improwizowal, gdzie popadnie, jak popadnie. Ludzie się śmiali. Ale nie z niego, tylko z nim. Bawiły ich te jego improwizacje. W końcu Znany był z kompletnych improwizacji nie na temat wystąpił w końcu na dużej scenie. Wystąpił i zgarnął nie ziemskie, tylko kosmiczne brawa. Zgarnął je i poleciał z nimi do domu na napędzie odrzutowym po wczorajszej fasolowej z chlebem. Całe miasto poczuło, że leci. Co zrobił z tymi brawami? Nikt nie wie, chociaż legendy głoszą, że   sprzedał na Alledrogo po całkiem ziemskich cenach. Potem poszedł improwizować dalej. Ktoś kiedyś stwierdził, że z jakimś tam Kondziem poszedł w szranki w improwizacji, ale ten drugi miał rozpisane wszystko w scenariuszu i tym nieuczciwym sposobem wygrał wszystko i trafił do jakiejś znienawidzonej przez nowożytnych książki. Karma dziwko. No i potem poszedłem... Ekhm, Znany był z kompletnych improwizacji nie na temat poszedł do baru z kumplami. po drugim piwie tak mu się język rozwiązał, że sam Eminem musiał przyjechać go obczaić  i zbić z nim piątkę. Too sie nazywa szacun na dzielni, jeśli biały murzyn cię szanuje.
-No dobrze, ale znany z czego?
-Nie wiem synku....

Koniec historii o ZnanymByłZkomletnychimprowizacjinienatemat.

Dobranoc szary świecie. Idę poszaleć na amerykańskich drogach i coś zjeść.

niedziela, 22 stycznia 2017

Pamiętaj....


"Pamiętaj, kiedy znów zdziczeję, odrzyj mnie z wichrów i ugłaskaj."








Gdyby nie ty, nie wiem kim bym teraz był... Ale za żadne skarby nie chciałbym tego sprawdzić.