wtorek, 29 listopada 2016

Odnalezione kroniki, ciąg dalszy

Dzień około miesiąca roku właściwego, miejsce obecne.


   Droga Lauro,
   Cieszę się niezmiernie z twej szybkiej odpowiedzi na moją poprzednią wiadomość. Jest mi niezmiernie miło słyszeć, że w Twoim życiu jest stabilnie a zdrowie dopisuje. Mój organizm póki co też mnie nie zawodzi. Zapisuję tą stronę siedząc w zadymionym, ale paradoksalnie pustym barze... Czyżbym sam aż tyle palił? Nie, to na pewno niemożliwe... Miałem dbać o siebie, prosiłaś mnie o to, ten dym to nie tylko moje papierosy, może barman jeszcze coś popala w przerwach od pracy... W tle przygrywa mi jedna z lepszych kapel jazzowych na jakie natknąłem się w tym zapyziałym miejscu w ciągu ostatnich kilku lat... Oh Lauro, jaka szkoda, że nie chciałas nigdy ze mną jeździć po barach z dobrą muzyką i od zawsze uważałaś jazz za "nudny i monotonny"... Może kiedyś to się zmieni.

   Przede wszystkim chciałem ci powiedzieć, że dostałem ofertę zarobku. Twój Jack przestanie w końcu żyć na granicy biedy i zacznie godnie pracować. Mam być na stałe iluzjonistą w miejscu, którym właścicielem jest mój dobry przyjaciel Frank, pamiętasz Frank'a, prawda? Tak, ten sam, z którego śmiałaś się z powodu jego krzywych zębów. Z tym też sobie poradził, zrobił się z niego prawdziwy macho, uwierz mi Lauro... To zupełnie nowy człowiek. Tak więc, będę u niego czarował i czerpał z tego spore zyski.

   Ale ale... coś miałem ci jeszcze powiedzieć... Zapomniałem o czym chciałem ci napisać... To chyba bylo coś ważnego... Albo nie...? Gdyby było ważne, to bym pamiętał, prawda? Taak, pamiętałbym na pewno, to musiała być drobnostka...

   Nie mogę się doczekać twojego przyjazdu w me skromne progi.. Lauro mam wrażenie ciągle, że byłaś u mnie ponad dekadę temu, kiedy to było zaledwie parę miesięcy temu.... Tęsknię Lauro... Codziennie bardziej. Potrafię się obudzić w środku nocy blady i zalany potem. Śnią mi się straszne rzeczy.  Potrzebuję cię... Przyjeżdżaj jak najszybciej.... I ucałuj swoją Matkę ode mnie. Życz jej zdrowia.


Kocham Cię,
Jack

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz