Dzień
około miesiąca roku właściwego, miejsce obecne.
Droga
Lauro,
Cieszę
się niezmiernie z twej szybkiej odpowiedzi na moją poprzednią
wiadomość. Jest mi niezmiernie miło słyszeć, że w Twoim życiu
jest stabilnie a zdrowie dopisuje. Mój organizm póki co też mnie
nie zawodzi. Zapisuję tą stronę siedząc w zadymionym, ale
paradoksalnie pustym barze... Czyżbym sam aż tyle palił? Nie, to
na pewno niemożliwe... Miałem dbać o siebie, prosiłaś mnie o to,
ten dym to nie tylko moje papierosy, może barman jeszcze coś popala
w przerwach od pracy... W tle przygrywa mi jedna z lepszych kapel
jazzowych na jakie natknąłem się w tym zapyziałym miejscu w ciągu
ostatnich kilku lat... Oh Lauro, jaka szkoda, że nie chciałas nigdy
ze mną jeździć po barach z dobrą muzyką i od zawsze uważałaś
jazz za "nudny i monotonny"... Może kiedyś to się
zmieni.
Przede
wszystkim chciałem ci powiedzieć, że dostałem ofertę zarobku.
Twój Jack przestanie w końcu żyć na granicy biedy i zacznie
godnie pracować. Mam być na stałe iluzjonistą w miejscu, którym
właścicielem jest mój dobry przyjaciel Frank, pamiętasz Frank'a,
prawda? Tak, ten sam, z którego śmiałaś się z powodu jego
krzywych zębów. Z tym też sobie poradził, zrobił się z niego
prawdziwy macho, uwierz mi Lauro... To zupełnie nowy człowiek. Tak
więc, będę u niego czarował i czerpał z tego spore zyski.
Ale
ale... coś miałem ci jeszcze powiedzieć... Zapomniałem o czym
chciałem ci napisać... To chyba bylo coś ważnego... Albo nie...?
Gdyby było ważne, to bym pamiętał, prawda? Taak, pamiętałbym na
pewno, to musiała być drobnostka...
Nie
mogę się doczekać twojego przyjazdu w me skromne progi.. Lauro mam
wrażenie ciągle, że byłaś u mnie ponad dekadę temu, kiedy to
było zaledwie parę miesięcy temu.... Tęsknię Lauro... Codziennie
bardziej. Potrafię się obudzić w środku nocy blady i zalany
potem. Śnią mi się straszne rzeczy. Potrzebuję
cię... Przyjeżdżaj jak najszybciej.... I ucałuj swoją Matkę ode
mnie. Życz jej zdrowia.
Kocham
Cię,
Jack
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz